środa, 7 maja 2014
Rozdział 4
Zjadłam obiad u Anny, i ruszyłam do domu. Przyjaciółka proponowała mi kilkukrotnie, że mnie odwiezie, ale ja nie dawałam za wygraną. Czekała mnie 20 minutowa podróż, nie śpieszyło mi się zbytnio. Chciałam wszystko odwlec w czasie, a zwłaszcza spotkanie z moimi rodzicami.
Kiedy dotarłam do domu, modliłam się, żeby nie było ich w domu. Straciłam rachubę czasu, i nie wiem czy dziś mają wolne. Nie widziałam żadnego z ich samochodów, ale to nic nie oznacza. Mogą stać w garażu, a ja mogłabym to sprawdzić, ale chce jak najszybciej być już w swoim łóżku. Przekroczyłam próg domu, jak najciszej otwierając drzwi, i ujrzałam mamę krzątającą się w kuchni. Przeklnęłam cicho pod nosem i weszłam wgłąb korytarza. Moja matka musiała usłyszeć szuranie butów, bo wyszła na korytarz.
- Hanna! gdzieś ty się podziewała?- wow. Jednak zauważyła, że mnie nie było. Musiała coś ode mnie chcieć.
- Nocowałam u Anny. Nie chciałam siedzieć sama w domu.- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Mam nadzieję, że mi uwierzy bo jak nie, to koniec ze mną...
- Ohh no dobrze...- zatrzymała się na chwilę patrząc na mnie w pełnej okazałości- ale jak ty w ogóle wyglądasz? Co to za ubrania? Byłaś tak na mieście?- Wiedziałam, że się do tego przyczepi, ale nie miałam najmniejszej ochoty się stroić, zresztą nie miałam swoich ciuchów. Musiałam skorzystać z ubrań Any, bo moje do niczego się nie nadawały. Nadal byłam ubrana w spodnie dresowe i bluzę, a włosy związałam w kucyk.
- Tak, jest lato i nie muszę się stroić, zresztą nie szłam główną drogą, tylko przez park i nikogo nie mijałam.- Stałam w jak największej odległości od mamy na jaką pozwalał mi korytarz. Moja twarz nadal była pobojowiskiem, ale razem z Anne udało się nam zakryć większość szkód przez grubą warstwę makijażu. Na codzień się nie malowałam, bo uważałam, że to sztucznie wygląda, ale teraz nawet się nie zawahałam.
- Może i jest lato ale to nie oznacza, że musisz wyglądać jak bezdomna! Masz tyle ubrań w szafie, skorzystaj z nich!- Moja matka odwróciła się i spowrotem weszła do kuchni. Przewróciłam tylko oczami, poinformowałam moją rodzicielkę, że idę na górę i wspięłam się po schodach. Dotarłam do mojego pokoju i od razu rzuciłam się na moje łóżko. Matko jakie ono jest wygodne!! Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy usnęłam. Byłam taka zmęczona, że mogłabym chyba przespać cały tydzień!
Przebudziłam się 3 godziny później. Niechętnie podniosłam głowę i wyjrzałam za okno. Panowała straszna ulewa. Krople deszczu dudniły o powierzchnię okna. Przetarłam twarz ręką i podniosłam się z łóżka. Po krótkim zastanowieniu się co robić dalej, uznałam że jestem głodna i zrobię sobie coś do jedzenia. Mama kręciła się w kuchni jak przyszłam, więc może zrobiła jakiś obiad. Miałam już wychodzić z pokoju, kiedy spojrzałam na szafę. Moja mama może być już w pracy, ale wolę nie ryzykować i się przebrać. Otworzyłam szafę, i zaczęłam przetrząsać wszystkie półki i wieszaki, w poszukiwaniu czegoś w miarę wygodnego do założenia. Wyciągnęłam leginsy i długi, ciemno niebieski sfeter. Ospałymi ruchami zdjęłam z siebie dresy, i nałożyłam nowe ubrania. Wyrzuciłam ciuchy do kosza na pranie, pamiętając, że muszę je wyprać i oddać jak najszybciej Anie. Są to jej ulubione spodnie, i teraz wiem dlaczego. Mają w środku cieplutki i miły w dotyku polarek. Muszę sobie takie skombinować.
Zeszłam na dół i nikogo tam nie zastałam. Mama musiała pojechać do pracy, a tata pewnie nawet dziś nie był w domu. Lubiłam siedzieć sama. Miałam wtedy spokój i mogłam robić co mi się żywnie podoba. Weszłam do kuchni, ale nie znalazłam tam niczego dobrego do jedzenia. Wzięłam chleb, i zrobiłam sobie kanapki, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor, ale nie znalazłam niczego ciekawego. W końcu zostawiłam na jakiejś komedii. Zjadłam kanapki i wypiłam sok, niemal od razu. Nawet nie wiedziałam, że byłam taka głodna. Chciałam zająć się oglądaniem filmu, ale myśli napływające do mojej głowy były zbyt nachalne. Za intensywnie analizowałam, ostatnie dni. Wyciągnęłam telefon i bez wahania wybrałam numer Any. Nie mogę ciągle do tego wracać!
Anna odebrała już po pierwszym sygnale. Ona chyba czeka z telefonem w ręce aż zadzwonie.
- Hanna coś się stało?- wystrzeliła od razu.
- Nie spokojnie, nic mi nie jest! Po prostu strasznie mi się nudzi, może przyjedziesz do mnie i obejrzymy jakiś film? Jestem sama w domu.
- Jasne, będę za 10 minut, przywioze coś- w jej głosie było słychać wyraźną ulgę.
- Ok czekam, pa- rozłączyłam się i padłam na kanapę. 10 minut. Co mogę robić przez 10 minut, żeby nie umrzeć z nudy?
Westchnęłam tylko i poszłam zanieść talerz i szklankę do kuchni. Zanim przyjdzie Ana zacznę robić nam coś do jedzenia. W górnej szufladzie znalazłam popcorn i chipsy. Jedno włożyłam do mikrofali a drugie przesypałam do miski. Nalałam coli do szklanek i razem z chipsami i popcornem na tacy zaniołam to do salonu, gdzie będziemy oglądać film.Ogarnęłam jeszcze tylko trochę w pokoju i usłyszałam jak Ana podjerzdża pod dom i wkrótce dzwoni dzwonkiem. Pobiegłam jej otworzyć drzwi.
Kiedy tylko przekroczyła próg domu, rzuciłam jej się na szyję. Mimo że widziałyśmy się kilka godzim temu, już się za nią stęskniłam.
- Wow, Hannah na pewno wszystko w porządku?
- Tak po prostu strasznie się nudziłam, a poza tym tęskniłam za tobą!
- hahaha ja za tobą też głupolu!- zaśmiała się i dziugnęła mnie palcem w bok.
- Ejj bez takich! Chodźmy oglądać film! Co przyniosłaś?
- Postawiłam na coś wesołego i wzięłam "Straszny film 5"- powiedziała i wyszczerzyła się jak małe dziecko.
- Super! Oglądałam wszystkie pozosrałe części!- wzięłam Anę za rękę i poprowadziłam do salonu. Sama usadowiłam się na kanapie, i pozwoliłam przyjaciółce zająć się obsługą DVD.
Wieczór minął nam wspaniale. Cały czas się śmiałyśmy. Ana pozwoliła mi chodź na chwilę zapomnieć o tamtym wieczorze.
___________________ 2 tyg później______________
Od trzech dni leże chora w łóżku. Dostałam jakiejś grypy żołądkowej. Brzuch boli mnie, gorzej niż podczas okresu, i cały czas wymiotuje. O Chryste!
______________________________________________
Witam was :D ten rozdział nie jest zbyt ciekawy, ale musimy do wszystkiego dobrnąć po kolei. Mam nadzieję, że następny rozdział będzie bardziej interesujący! Nie wiem, co mam wam jeszcze napisać, więc do następnego i mam nadzieję, że was nie zanudziłam ;)
Zaprazam do komentowania! To wielka motywacja dla nas!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Muszę przyznać, że początek był słaby, ale z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz lepiej. Historia staje się interesująca i nawet jeżeli nic się nie dzieje, to ciągle nie czułam się znudzona.
OdpowiedzUsuńTrochę dziwi mnie to, że Hannah od razu "zaakceptowała" bycie zgwałconą. Wydaje mi się, że uwierzenie w to zajmuje więcej czasu, szczególnie jeżeli niczego się nie pamięta, ale tak naprawdę nie wiem. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji :/
Trochę szkoda, że to Harry został przedstawiony jako ten zły, ale zdaję sobie sprawę że ktoś musiał. Po prostu... Nasz Harry nie wygląda na kogoś, kto mógłby popełnić taki niewybaczalny czyn.
Podoba mi się przyjaźń Hannah i Anne. Nie wiem czemu, po prostu mi się podoba. :)
Przechodząc do stylistyki... W poprzednim rozdziale był biały tekst, który koszmarnie się czyta. Jest zbyt jasny na błękitne tło. Szara czcionka jest okej, ciągle trochę jasna, ale moje oczy są przyzwyczajone do biało-czarnego wyglądu na AO3. Stylistycznie nic mnie chyba nie razi, nie w tych najnowszych rozdziałach w każdym razie.
Nie wiem co jeszcze mogłabym powiedzieć, więc już kończę. Miłego weekendu i dużo weny!
@miru_sama
PS Żeby zdobyć czytelników, mogłybyście się reklamować. Wiem że to trudne, ale parę słów na twitterze i jakiś mały spam mogłyby pomóc. :)
Nie opisywałyśmy, tego jak Hanna rozpacza, myślę że zajęło by to zbyt dużo miejsca i rozdziały byłyby nudne. Nie chcemy, żebyście podczas czytania nam ziewali ;)
UsuńCo do koloru czcionki, pracujemy nad tym, piszemy rozdziały na zmianę, i ja po prostu czasem zapominam, zmienić kolor czcionki albo dokańczam na telefonie i potem nie mam jak zmienić a rozdział chce dodać jak najszybciej ;3
Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz, właśnie tego potrzebujemy: szczerej opinii na temat bloga, nawet jeśli jest negatywna, zawsze postaramy się coś zmienić. To dużo dla nas znaczy <3
:)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział.
OdpowiedzUsuńWidać że się rozkręcasz.
Święta grafika.
Życzę weny oraz czasu.
Zajebiste czekam na next :*
OdpowiedzUsuńFajny! Czekam na następne :)
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie lou-boys-and-me.blogapot.com