Pierwszy dzień pracy minął mi w bardzo dobrej atmosferze, i może dostanę tą prace. Trzeciego dnia po pracy umówiłam się z Ane aby pojechać do tego domu dziecka,
-Gotowa?-Zapytała mnie przyjaciółka
-Chyba tak. -Odpowiedziałam wsiadając do auta. Na co Ane się zaśmiała
-A jak w pracy? Szef miły a może przystojny?-Zadawała mi pytania śmiejąc się cały czas.
-Praca jest bardzo fajna. Szef jest bardzo miły i nawet przystojny.
-To dobrze- Uśmiechnęła się i zaparkowała na parkingu-To co idziemy?-Wysiadła z samochodu. Westchnęłam i też wysiadłam
-Sama nie wiem- Poszliśmy do bramy. Byłyśmy umówione na rozmowę z dyrektorką tego domu. Jeśli coś takiego można nazwać domem. Ane zadzwoniła do bramy i po chwili usłyszeliśmy głos
-Proszę wejść- Powiedziała jakaś pani i nacisnęła przycisk abyśmy mogły wejść na teren ośrodka.
-Trochę się denerwuje- Jęknęłam
-Będzie dobrze- Przytuliła mnie i weszłyśmy do środka
-Dzień dobry-Przywitała się z nami starsza pani
-Dzień dobry- Odpowiedziałyśmy niemal równocześnie
-Zapraszam do mojego gabinetu- Zaprowadziła nas po czym usiadła przy biurku-Proszę usiąść-Pokazała krzesła na przeciwko siebie. Jak poprosiła tak też zrobiłyśmy.
-Ładnie tu jest-Powiedziałam
-Dziękujemy-Odpowiedziała kobieta cały czas się uśmiechała-Wiec pani chciała oddać dziecko do naszego domu?-Zapytała łagodnym głosem
-Po prostu jestem za młoda i w ogóle, a poza tym to -Przełknęłam ślinę
-Rozumiem- Odpowiedziała kobieta.-Może chcą panie zobaczyć nasz dom?-Spytała
-Tak-Powiedziałam i wszystkie wstałyśmy i wyszłyśmy z biura
-Na początek pokarze pani sypialnie-Skierowałyśmy się na pierwsze piętro-tu są, pokoje dziewczynek-Weszłyśmy do jednego pokoju. W środku znajdowały się 2 łóżka dwu piętrowe
-Starsze dzieci są na razie w szkole. -Następnie poszliśmy do bawialni, w środku było ok 20 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 6 lat. Po chwili jakiś mały chłopiec może miał 3 latka podbiegł do nas i przytulił się do dyrektorki
-Czi znaliazła pani moją mamusie?-Powiedział dziecięcym głosem
-Nie Max -Przytuliła go -Ale staram się ją znaleźć- Maluch pokiwał głową i pobiegł dalej się bawić. Uśmiechnęłam się do Ane- Może wyjdziemy z tego pokoju?
-Tak-Powiedziała Ane, i Wyszłyśmy z pomieszczenia
-Ma pani jeszcze czas na decyzje-Powiedziała
-Dobrze, to my już pójdziemy, do widzenia-Pożegnałyśmy się i weszłyśmy za bramę a następnie wsiadłyśmy do auta,
-To jedziemy do ciebie?-Spytała mnie przyjaciółka
-Jasne-Odpowiedziałam-Ej a może wpadniesz do mnie?
-Wiesz dziś nie mogę przepraszam -Westchnęłam
-No to może w sobotę zrobimy sobie babski wieczór? Moi rodzice jadą w delegacje więc mam wolny dom
-W sobotę?-Zastanowiła się chwilę-Jasne będę a o której?
-Może ok południa? Zjemy obiad
-To będę po 13 -Powiedziała i zaparkowała pod moim domem-To pa -Pocałowała mnie w policzek po czym wysiadłam
-Pa -Pomachałam jej kiedy jej auto znikło mi z oczu. Następnie weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju. Po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi-Tak?-Do środka weszła moja "ciocia"
-Kolacja na stole
-Dobrze za chwilkę przyjdę-Wyszła od razu po moich słowach
Piszcie jak wam sie podobał ten rozdział