sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 10

Następnego dnia, wstałam o 8, i zeszłam od razu na śniadanie. Moich rodziców na szczęście nie było w domu, więc nie musiałam się nikomu tłumaczyć. Wczoraj wieczorem jedynie zadzwoniłam do Any, aby powiedzieć jej o mojej nowej/pierwszej pracy. Ucieszyła się i powiedziała, że jest ze mnie dumna. Rozmawiałyśmy chyba godzinę, a przyjaciółka opowiadała mi o brunecie, którego potrąciła samochód na parkingu.
Zrobiłam sobie pożywne śniadanie (czyt. płatki z mlekiem) i ruszyłam w kierunku łazienki aby ogarnąć ten bałagan na mojej twarzy. Kiedy byłam już cała gotowa dochodziła 9, co oznaczało, że jeśli nie chcę się spóźnić muszę już wyjeżdżać.
  Pędziłam do pracy jak szalona i oczywiście natrafiłam na korek. Zamiast stania tam, wybrałam drogę na skróty i byłam 5 minut przed czasem! Jak na mnie to i tak bardzo dobry wynik. Stanęłam przed budynkiem i obejrzałam go w całej okazałości. Ciekawe ilu ludzi musi tu jeszcze pracować? Weszłam prze drzwi i od razu ruszyłam do windy,  by pojechać na moje piętro. Niepewna co mam robić postanowiłam, że najpierw zamelduję się u szefa. Przeszłam przez korytarz i stanęłam przed drzwiami, na których widniała plakietka mówiąca "Niall Horan". Horan, nie słyszałam wcześniej tego nazwiska. Niepewnie zapukałam do drzwi i od razu usłyszałam "wejść". Otworzyłam drzwi i pewnie weszłam do środka. Mój szef właśnie odkładał telefon. 
- Witam panno Panno McCollins.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam z uśmiechem, na co momentalnie on też się uśmiechnął - przyszłam po rozkazy, co mam robić. 
- Ahh tak! Proszę za mną! - powiedział po czym wstał z krzesła i poszedł do drzwi. Kierowałam się za nim prawie do początku korytarza. Przystał przy biurku z komputerem stacjonarnym. 
- Tutaj będzie Pani miejsce pracy, ma Pani za zadanie odbierać telefony i umawiać mnie na spotkanie z klientami. Każde spotkanie musi być zapisane w tym oto zeszycie i najlepiej żeby mnie Pani o każdym powiadamiała. - tłumaczył mi wszystko uważnie, patrząc mi w oczy. Dopiero teraz zobaczyłam, że są niesamowite! Przytaknęłam na znak, że wszystko rozumiem. 
- Mogę się już brać do pracy? - zapytałam na co się zaśmiał. 
- Widzę, że jest pani trochę niecierpliwa, ale oczywiście. Aha! Ma Pani godzinną przerwę na lunch o 13. Miłej pracy. - odwrócił się na pięcie i wrócił do swojego biura. Usiadłam przy biurku i się rozejrzałam. Pomieszczenie było ładnie urządzone. Spojrzałam na zegarek dochodziła 10. Nagle zadzwonił telefon który odebrałam.
-Dzień dobry
-Witam nazywam się Mat Dalas i chciałbym się umówić na spotkanie z panem Horanem na 22 kwietnia czyli za miesiąc są jakies wolne godziny?
-Zaraz sprawdzę - Przejrzałam kalendarz- Moge pana wpisać na 10
-Idealnie w takim razie będe. Pan Horan wie o co mi chodzi do widzenia
-Do widzenia- Rozłączyłam się i zapisał spotkanie w kalendarzu. Następnie wstałam i skierowałam sie do twojego biura. Zapukałam do drzwi.
-Proszę wejść-Weszłam 
-Pan Mat Dalas chciał się umówić na spotkanie i zapisałam go na 22 kwietnia na 10. Powiedział, że pan wie o co mu chodzi-Powiedziałam prawie jednym tchem 
-Dziękuje za informacje ale tak na przyszłość to niech pani dzwoni w telefonie to nr 1-Uśmiechnał się.
-A to przepraszam, to ja już wrócę do pracy
-Dobrze-Uśmiechnęłam się i wróciłam do swojego biurka. Nim się obejrzałam była godzina 13. Po chwili przed moim biurkiem stanął Niall
-Ma pani ochotę na  kawę/herbatę? 
-Nie dziękuje, dokończę prace 
-Ale mówiłem, że ma pani godzinną przerwę na lunch-Zaśmiał się
-Nie jestem głodna -Uśmiechnęłam się słabo.
-Ale przerwę na rozmowę ze swoim szefem możesz sobie zrobić-Zaśmiał sie. Zapisałam plik i odwróciłam sie do ciebie przodem. 
-Mogę -Zaśmiałam się?











Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale szkoła i tak dalej mam nadzieje, ze rozdział sie podobał 
Czytasz komentujesz

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 9

Następnego dnia wstałam lekko po 10. Moje włosy przypominały swoim wyglądem szope, po przejściu huraganu i jedynym sposobem, żeby je okiełznać było umycie ich. Poszłam do łazienki z wyprasowaną już granatową spódnicą i białą koszulą. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i wyszłam z pod prysznica z ręcznikiem na głowie. Osuszyłam się i zaczęłam ubierać mój galowy strój na spotkanie. Wysuszyłam i ułożyłam włosy, a następnie wzięłam się za makijaż. Muszę wyglądać poważnie, i jakbym wiedziała co robię, wtedy może będę miała większe szansę na to, że dostanę te pracę.
Robiłam makijaż chyba z 5 razy. Zawsze któraś kreska nad okiem wychodziła pofalowana, ale za tym 6 cudownym razem, w końcu wyszło! Opuściłam łazienkę i udałam się do kuchni, żeby coś zjeść. Moi rodzice, już od 4 godzin pracowali, nawet nie miałam jeszcze okazji poinformować ich o tym, że szukam sobie pracy. Co prawda nie wiem jakby zareagowali ale chcę, żeby wiedzieli, że się usamodzielniam.
Zrobiłam sobie tosty i nalałam szklankę soku. Rozmyślałam nad tym, jak będzie wyglądać ta rozmowa, i szczerze powiedziawszy nie ma pojęcia. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał, że jest już prawie 12. Wbiegłam na górę, nałożyłam marynarkę i srebrny długi wisior, a włosy rozpuściłam z warkocza, dzięki czemu były jeszcze bardziej pokręcone.Chwyciłam do niej torebkę i włożyłam jeszcze kilka kosmetyków na wszelki wypadek. Wzięłam moje szpilki w rękę i zeszłam na dół. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze, założyłam buty, wzięłam kluczyki do samochody i wyszłam z domu. 
Biuro znajduję się niecałe 30 minut od mojego domu, teraz na zegarku w samochodzie jest 12, więc będę musiała chwilę poczekać. W sumie to może lepiej, bo będę miała plus za nie spóźnienie się i będzie widać, że mi zależy. 
Po 27 minutowej przejażdżce dotarłam na miejsce. Muszę przyzna, że ta kancelaria jest ogromna! Zaparkowałam na wolnym miejscu i weszłam do środka.
-Dzień dobry-Uśmiechnęła się jakaś kobieta która tu pracowała- Pani w sprawie pracy?
-Dzień dobry, tak-odpowiedziałam szybko, kobieta poprosiła mnie abym chwilkę zaczekała a sama gdzieś zadzwoniła 
-Może pani wejść do szefa-Powiedziała
-A jak mam dojść?
-Windą na 4 piętro i ostanie drzwi na lewo-Odpowiedziała i wróciła do pracy. Skierowałam się we wskazanym kierunku i już po 2 minutach, byłam przed drzwiami szefa. Niepewnie zapukałam do drzwi i od razu usłyszałam za drzwi  " Proszę wejść, zapraszam". Weszłam do pomieszczenia.
-Dzień dobry- Podeszłam do biurka i przywitałam się z szefem 
-Dzień dobry, proszę usiąść-Odrzekł pogodnie, a ja wykonałam jego polecenie-Powie pani mi coś o sobie. Jak się pani nazywa? ile ma pani lat? 
-Mam na imię Hannah i mam 20-Odpowiedziałam na zadane wcześniej pytania z uśmiechem-Mam tu swoje CV-Podałam mu niepewnie kartkę, chłopak przez chwile skupił się nad daną wcześniej kartką 
-Dziękuje-Uśmiechnął się do mnie serdecznie, chłopak miał naprawdę śliczny uśmiech.-Może umówimy się na okres 2 tygodni taki próby. Dobrze?
-Tak, oczywiście-Odpowiedziałam bez chwili namysłu 
-To co pani powie, jutro o 9;30?-Moi rodzice będą w pracy od 8 wiec mi pasuje tylko ciekawe do której, nie mam ochoty by moi rodzice się o tym dowiedzieli 
-tak oczywiście a do której, jeśli mogę się zapytać?-Chłopak się tylko zaśmiał
-Oczywiście, że można. To tak to 15;30
- 6godzin?-Zapytałam dla upewniania się na co chłopak pokiwał głową-Dobrze. 
-To do jutra- Wstałam 
-Do widzenia 
-Do widzenia-Po odpowiedzi wyszłam z pomieszczenia, byłam szczęśliwa. Po około 45 minutach byłam już w domu.

_______________________________________________________________________________

Więc w końcu pojawił się Niall :)
Przepraszamy, że musieliście tak długo czekać ale sądzę, że było warto 

5komentarzy = Następny rozdział 
 
 

wtorek, 10 czerwca 2014

INFORMACJA

Mam do was OGROMNĄ prośbę

 Abyście komentowali rozdziały, 

To daje nam motywacje. Jak nie komentujecie to myśle, że nie czytacie i nasz czas idzie na marne

Jak tak będzie dalej to zawieszę bloga poprostu 
 

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 8

Obudziłam się w środku nocy, ponieważ śnił mi się koszmar. Tym koszmarem był tamten pamiętny wieczór i Harry. Przewracałam się z boku na bok, aż w końcu zdecydowałam, że pójdę po szklankę wody. Wstałam z łóżka i natychmiast złapałam się parapetu. Zrobiło mi się czarno przed oczami, a mój żołądek ścisnął się i chyba wykręcił na drugą stronę. Lekarz mówił mi, że to będzie dość częste podczas ciąży, ale w żadnym wypadku nie spodziewałam się, że będzie to takie okropne. Przeszło mi dopiero po jakichś 5 minutach. Powolnym krokiem, podeszłam do schodów i ostrożnie z nich zeszłam, nadal czując zawroty głowy, na szczęście już mniej intensywne niż wcześniej. 
Dotarłam do kuchni, nalałam sobie szklankę wody, i usiadłam na stołku. Zaczęłam rozmyślać nad swoją przyszłością. Jestem w 2 tygodniu ciąży, niedługo zacznie mi wystawać brzuch, przez pierwszy miesiąc mogę to zamaskować, ale co potem? Przecież nie mogę tego ukrywać, rodzice dowiedzą się prędzej czy później! Dla swojego dobra wolałabym żeby było to później! Ale tak czy inaczej wpadną w szał, i w najgorszym wypadku wywalą mnie z domu! Ugh! Gdybym usunęła te dziecko nie było by żadnego problemu! Ale przecież obiecałam Annie, że je urodzę! Powiedziała, że mogę mieszkać u niej, ale przecie nie będę jej się narzucać, w końcu będzie miała mnie dość, zwłaszcza przez moje hormony spowodowane ciążą. Zresztą musiałabym jej płacić za czynsz a nawet nie mam z czego. Do tego dochodzi jedzenie, ubranka dla dziecka, łóżeczko i te wszystkie inne duperele.
Muszę iść do pracy! Tylko co ja będę robić? Kelnerka? Pomoc kuchenna? Pewnie skończę sprzątając ulicę. Rano przejrzę ogłoszenia w gazecie i internecie. Poszukam też jakiegoś porządnego domu dziecka, żeby oddać tam moje. Brzmi to trochę oschle, ale co ja mogę zrobić? Będę samotną, 20- letnią matką, która nie ma pracy, i żyje na utrzymaniu przyjaciółki. Zniszczę sobie życie przez to dziecko! Tak wiem, że brzmie jak egoistka, ale co ja mogę teraz zrobić? Nic! 
Po dalszym rozmyślaniu postanowiłam, że wrócę do łóżka. Anne dalej spała, więc przeszłam obok łóżka na palcach, żeby jej nie obudzić. Położyłam się obok niej i po jakimś czasie zasnęłam. 
  Rano obudziła mnie przyjaciółka informując, że jest już 10 i musi jechać do domu, żeby się spakować na wjazd. 
- Musisz jechać? - jęczałam jej kiedy jadłyśmy śniadanie w mojej kuchni.
- Tak. Wiesz, że dawno nie widziałam się z moimi rodzicami i się za nimi stęskniłam. 
- Ugh, dobra ale wracaj szybko! Wiesz, że Cię potrzebuję! 
- Spokojnie Hannah, będę przy tobie zanim się obejrzysz! Poradzisz sobie przez te 3 dni. Dzwoń do mnie kiedy tylko będziesz chciała! - uśmiechnęła się i dokończyła śniadanie. 
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o tym, jak zamierza spędzić czas u rodziców. O 11 Anne pożegnała się ze mną i pojechała do swojego mieszkania spakować rzeczy. 
Posprzątałam po śniadaniu i poszłam na górę po mój laptop. Usadowiłam się na kanapie i zaczęłam przeglądać oferty pracy. 
Kelnerka, sprzątaczka, sekretarka, księgowa, kelnerka...
Najbardziej interesująco wygląda sekretarka. 3000 miesięcznie to niezła stawka. Nawet bardzo niezła. Przeczytałam uważnie ogłoszenie i dowiedziałam się, że pracowałabym w firmie Horan Note. Dokładniej jest to kancelaria prawnicza. Praca nie wydaje się ciężka, potrzebują osoby która odbierałaby telefony i umawiała spotkania, ewentualnie czasem wypełniała jakąś papierkową robotę. Rozmowa kwalifikacyjna ma odbyć się jutro o 13. Zapisałam sobie adres, godzinę i nazwę firmy, i zaczęłam szukać domu dziecka. Znalazłam kilka, które wydają się przyzwoite. Wyczytałam, że mogę przyjść i obejrzeć jeden ośrodek, który jest najbliżej mojego miasta. Udam się tam z Anne. Poszłam do pokoju i napisałam sobie CV. Nim się obejrzałam była już 14 i nasza gosposia Angelina, która była tu of początku zawołała mnie na obiad. To ona się mną zajmowała kiedy mama z tatą byli na różnych imprezach, wtedy tego jeszcze tak do końca nie rozumiałam, ale jak byłam już starsza zrozumiałam to.
-Już idę ciociu- Właśnie tak do niej mówiłam, było to miłe z jej strony, że pozwoliła mi się tak nazyać, niechętnie poszłam do stołu i zjadłam obiad.-Nie będę jadła kolekcji-Oznajmiłam następnie udałam się do swojego pokoju i zostałam tam do wieczoru. Wykonałam wszystkie poranne czynności i poszłam spać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM, ŻE MUSIAŁYŚCIE TYLE CZEKAĆ. DZIEWCZYNA KTÓRA MIAŁA NAPISAĆ TEN ROZDZIAŁ MIAŁA DUŻO NA GŁOWIE WIĘC NIE MOGŁA GO NAPISAĆ 

NASTEPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ PO PIĄTKU, TERAZ MAM OSTATNI TYDZIAŃ NAUKI I MAM JESZCZE TROCHE DO POZALICZANIA 

PS. CZYTASZ = KOMENTUJESZ = UŚMIECH WYWOŁUJESZ 

środa, 28 maja 2014

Rozdział 7

Co? Jak to?, takie myśli przechodziły przez moją głowę, aż mi się zakręciło i usiadłam na podłodze a następnie się rozpłakałam.
-Hannah? Nie płacz, jesteś ślina poradzisz sobie-Powiedziała łagodnym głosem starając się mnie uspokoić, ale ja cały czas płakałam
-Ja nie chce tego dziecka rozumiesz!?-Krzyknęłam cały czas płacząc. Anne ukucnęła obok i mnie przytuliła
-Nie możesz tego zrobić-Powiedziała a ja spojrzałam w jej stronę
 -Mogę to mój brzuch i nie chce tego dziecka!- Podniosłam ton głosu
_Masz racje, ale co to dziecko ci zrobiło? To nie jego wina, tylko tamtego debila-Pogłaskała mnie po plecach-- Urodzisz je i oddasz do adopcji i też będzie dobrze-Uśmiechnęła się
-Może masz rację, ale co pomyślą moi rodzice? Oni tego nie zrozumieją i mnie wywalą z domu-Otarłam łzy
-Zamieszkasz u mnie-Pocałowała mnie w policzek
_może masz rację, ale mi pomożesz?-Zapytałam
-Obiecuje- Powiedziała i mnie mocno przytuliła- Jesteśmy przyjaciółkami i musimy sobie pomaga-Dodała
-No dobrze-Uśmiechnęłam się i wstałam, - Wiesz co? Zgłodniałam-Wyszliśmy z łazienki
-No to ci coś zrobię, ale musisz mi obiecać, że już nie będziesz płakała. Obiecujesz?
-Obiecuje -Powiedziałam i poszłybyśmy do kuchni
-Chcesz kanapkę czy coś innego?-Zapytała
-Może jajecznicę?-Zaproponowałam z uśmiechem, Anne tylko przystanęła i zaczęła ją robić. Cały czas ją obserwowałam i zastanawiałam się jak to będzie i najważniejsze jak zareagują na to moi rodzice. Kiedy tak rozmyślałam An podała mi jedzenie
-Smacznego-Powiedziała i zaczęła jeść, tak samo jak ja,
-Może obejrzymy sobie jakiś film i zostaniesz u mnie na noc, zrobimy sobie taki babski wieczór-Powiedziałam jej swój pomysł
-Jasne-Ucieszyła się moja przyjaciółka, po jej zachowaniu stwierdziłam, że spodobał jej się mój pomysł
-To chodź-Zjadłyśmy i poszliśmy do mojego pokoju
-Dobra to jaki film oglądamy?-Zapytała, siadając na łóżku
-Wybierz-Powiedziałam i podałam jej pilot by mogła sobie  wybrać jakiś fajny film. Przez dłuższą chwilę czegoś szukała ale po jakimś czasie wybrała film " Listy do Julii "-To co oglądamy?
-Tak-Odpowiedziała i włączyła film. Przez cały film trochę rozmawiałyśmy, i się śmiałyśmy. Film się skończył około 21:40
-To co idziemy się przebrać i spać?
-Jasne tylko daj mi koszulę-Zaśmiała się, a ja jej podałam. Następnie poszłyśmy się umyć i przebrać a następnie się położyłyśmy do łóżka - Ja jutro muszę jechać do rodziców
-No dobrze, a na ile? Po wiesz, że rodzice przez to mogą mnie zabić-Spojrzałam w sufit
-Na 3 dni, nie bój się, i na razie im nie mów. -Przytaknęłam
-To dobranoc-Powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę
-Dobranoc-Odpowiedziała i zasnęła,  po chwili ja też zasnęłam




_____________________________________________________________________________


Czytasz komentujesz  to naprawdę daje OGROMNĄ motywację

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 6










Patrzyłam na lekarza w osłupieniu. Co? Pan sobie chyba żartuję! To nie możliwe! Gdzie jest ukryta kamera?
- Chyba się pan pomylił- powiedziałam w niedowierzaniu.
- Niech mi pani uwierzy, że znam się na swojej pracy, a na tym monitorze wyraźnie widać zarodek dziecka.- powiedział lekarz w lekkim oburzeniu. Spojrzałam na ekran urządzenia. Nie widzę na nim nic! Tylko niewyraźne kształty! On nie może mówić poważnie!
- Dziecko ma 2 tygodnie, nie widzę żadnych powikłań. Może się pani ubrać to wszystko.- z prędkością światła naciągnęłam z powrotem swoje ubrania i usiadłam na łóżku.
- Co to jest?- Zapytałam lekarza, kiedy podawał mi coś w kształcie kwadratu.
- To zdjęcie dziecka. Myślałem, że będzie je pani chciała, praktycznie każda przyszła mama o nie prosi.- jaka przyszła mama człowieku? Nie jestem w żadnej jebanej ciąży!!
- Nie chce tego zdjęcia.- odpowiedziałam trochę za szybko, a lekarz popatrzył na mnie w zdziwieniu.
- Jest pani pewna? Może pani później te...
- Tak jestem w 100 procentach pewna!- mój głos się nieco podniósł. Tego jest za wiele!
- Spokojnie, bez zbędnych nerwów.- rozległo się pukanie do drzwi, po czym do pokoju weszła pielęgniarka po uprzedniej zgodzie lekarza. Poinformowała nas, że przyniosła wyniki. Zostawiła je na blacie biurka i wyszła. Doktor przejrzał badania uważnie, i zwrócił się do mnie:
- Wyniki są dobre, nawet śmiem powiedzieć, że bardzo dobre. Jedyne co teraz należy do pani to zadbać o swoje zdrowie. Nie jest pani teraz sama- wskazał długopisem na mój brzuch i uśmiechnął się lekko. Jeśli dalej będziesz się tak szczerzyć to Cię walnę człowieku!
Wyszłam z gabinetu jak burza, nawet nie patrząc na Anne. Ruszyłam do wyjścia, a przyjaciółka podążała za mną wypytując co się stało. Zatrzymałam się obok samochodu, i ze złością w oczach odwróciłam się do dziewczyny.
- Ten kutas wmawia mi, że jestem w ciąży!
- Co? Jakiej ciąży?- Anne patrzyła na mnie wielkimi oczami.
- Jedźmy już do domu!
- Hanna, co on Ci powiedział?- wzruszyłam ramionami i streściłam jej wizytę w gabinecie, krążąc po parkingu przed szpitalem. To są jakieś żarty! On na pewno ze mnie żartował!
- Boże...- tylko tyle zdołała z siebie wykrztusić Anne.
- Hah, niezły żart nie?
- Hanna jaki żart? Ty jesteś w ciąży! Nie ma w tym nic śmiesznego!- dziewczyna patrzyła na mnie wielkimi oczami, a ja tylko się zaśmiałam.
- Jest! Chodź by to, że nie ma żadnej ciąży a ten facet po prostu się pomylił!- Anne otworzyła usta, i chyba chciała coś powiedzieć ale zaraz je zamknęła z powrotem, kręcąc zrezygnowana głową.
- Ehh...wsiadaj do samochodu- poleciła, i tak jak powiedziała, tak zrobiłam. Chciałam znaleźć się jak najdalej tego porąbanego miejsca!
Anne odwiozła mnie do domu. Odjeżdżając powiedziała tylko, że się jeszcze odezwie. Weszłam do domu, ale nikogo tam nie zastałam. Rodzice pewnie poszli już do pracy. Wysłałam mamie tylko krótkiego sms-a, że jestem już w domu, i poszłam się wykąpać.
Podczas kąpieli, myślałam tylko o tym co się dziś stało. Byłam wściekła na tego lekarza! Postanowiłam jednak, że odpuszczę sobie na razie. Wyszłam spod prysznica, założyłam dresy i zeszłam na dół. Włączyłam telewizor, i właśnie miałam iść po szklankę wody kiedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam roześmianą twarz Anny na zdjęciu. Odebrałam.
- Cześć.
- Hej, jesteś sama w domu?- zmarszczyłam brwi.
- Tak, a co?
- Zaraz u Ciebie będę- powiedziała i rozłączyła się.
Zdziwił mnie jej pośpiech, ale cieszyłam się, że przyjedzie. Postanowiłam zrobić nam jakieś kanapki i herbatę.
Kiedy skończyłam dochodziła 17. Gdzie ona się podziewa? Miała tu zaraz być? Wzruszyłam do siebie ramionami. Zaniosłam kanapki do salonu i wróciłam się po herbatę, kiedy rozległo się pukanie...walenie do drzwi. Zaskoczona podeszłam do nich i wyjrzałam przez wizjer. To Ana. Otworzyłam drzwi i  wpuściła przyjaciółkę. 
- Co tak długo?
- Mam!- powiedziała Anne i podniosła małą papierową torebkę z logo apteki do góry. 
- Co to jest? 
- Jak to co? Testy ciążowe! 
- Co? po co żeś je kupowała? 
- Jeśli lekarz się pomylił to znaczy, że i testy wyjdą negatywnie! Szybko do kuchni! Bierz wodę i pij ile tylko możesz!- popatrzyłam na nią jak na wariatkę! 
- Ty chyba sobie żartujesz! Nie będę robiła żadnych testów! 
- Skoro mówisz, że nie jesteś w ciąży to czemu nie chcesz tego udowodnić?- patrzyłam na nią zastanawiając się. W sumie ma rację. Zrobię test i będę mogła spać spokojnie, nie zadręczając się myślami o rzekomym dziecku.
- Ehh, daj to.- Anne tylko uśmiechnęła się i zaprowadziła mnie do kuchni. 
Dosłownie wręcz wciskałam w siebie wodę, kiedy przyjaciółka tłumaczyła mi jak mam zrobić ten test. Jeju, nieźle się z tym zapoznała. A może ja czegoś nie wiem? Potrząsnęłam głową i oznajmiłam, że nie zmieszczę w sobie ani kropli więcej! Pozostało mi tylko czekać aż zachce mi się siusiu. 
Po 10 minutach, czułam że mój pęcherz pęka! Nie bez powodu babcia mówiła na mnie chomiczek...
Weszłam do łazienki i zrobiłam testy tak jak kazała mi Anne. Zakupiła 2 opakowania, żeby mieć pewność, że z tym pierwszym zrobiłam coś nie tak. Zrobiła to co kazała mi Anna, po czym otworzyłam drzwi, i wpuściłam dziewczynę. 
- Już? 
- Tak.
- Zrobiłaś wszystko tak jak Ci kazałam?- zapytała a ja przewróciłam oczami. 
- Anne błagam, nie jestem idiotką.- przytaknęła i nie odpowiedziała mi. Zgodnie z instrukcją musimy poczekać 5 minut, aby zobaczyć poprawny wynik testu. 
Anne co chwilę mnie zagadywała, ale ja nie reagowałam. Nawet jej nie słuchałam, tylko wpatrywałam się w podłogę. Obie podskoczyłyśmy w miejscu, kiedy budzik zadzwonił oznajmiając, że minęło już 7 minut. Nastawiłyśmy go na trochę więcej czasu żeby być w 100 procentach pewne, że test pokazuje dobry wynik. 
- Możesz?- powiedziałam i skinęłam głową w stronę testu. Tak na prawdę nie miałam odwagi nawet na nie spojrzeć, cała pewność siebie uleciała ze mnie w jednej sekundzie. 
Anne podniosła oba testy naraz. Najpierw spojrzała na jeden, potem na drugi, aż w końcu podniosła głowę na mnie. 
- Hannah....ty na prawdę jesteś w ciąży.- odwróciła testy ciążowe w moją stronę, a moim oczom ukazały się dwa czerwone paski na jednym, i dwa na drugim teście. Poczułam nagle jak cały świat zawirował. 
_____________________________________________________________________________



 Witajcie kochani :D W ten oto sposób, dotarliśmy do rozdziału 6 :3 
Przepraszam, że z małym opóźnieniem, ale nie miałam na początku weny, a potem kompletnie o tym zapomniałam! Bardzo was przepraszam i postaram się aby mój kolejny rozdział (t.j. 8) był na czas!
Nie martwcie się! Niall przybywa do was coraz większymi krokami! :D 
Do następnego! xx 

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 5

Anne postanowiła, że muszę udać się na badania bo wyglądam jak trup.
-Anne ale ja nie chce-Powiedziałam zrezygnowana i niezadowolona
-Nie ma mowy, raz dwa idziemy i to zaraz.- Powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Pojechaliśmy jej samochodem do przychodni, do której wcześniej sama zadzwoniła i umówiła mnie na wizytę, nie byłam z tego powodu zbytnio zadowolona. Ale mus to mus. Westchnęłam i oglądałam widoki za oknem samochodu. Miałam nadzieję, że to tylko zatrucie czy coś w tym stylu.
-Na którą mamy tą wizytę?-Zapytałam gdy już wiedziałam, że nie ma odwrotu i trzeba będzie tam iść.
-Na 13:45- Odpowiedziała. Ja spojrzałam na zegarek była 13:26. -Zaraz dojedziemy-Powiedziała gdy już byliśmy na właściwej ulicy.
-Wiem wiem, a czemu będziemy tam tak wcześnie?-Zapytałam przyjaciółki
-Po prostu tak wyszło-Wzruszyła ramionami- Myślałam, że będą korki i nie będzie gdzie stanąć-Po kilku minutach znalazła miejsce i wyszliśmy kierując się do przychodni
-Moi rodzice mają się nie dowiedzieć o tej wizycie ok?-Zapytałam dla pewności
-Tak- Powiedziała i otworzyła drzwi, weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do rejestracji, nagle mnie zemdliło i pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam do kibla. Po chwili Anne przyszła do mnie i trzymała mi włosy.
-Lekarz zaraz przyjdzie, pojedziesz wózkiem do gabinetu-Powiedziała aby mnie uspokoić i to jej się udało. Po 3-4 minutach przyszedł lekarz
-Dzień doby jak się pani czuje? Bo nie za dobrze pani wygląda- Powiedział i pomógł mi usiąść na wózek a następnie podał mi nerkę w razie jakby mnie zemdliło
-Źle od kilku dni jest mi nie dobrze i wymiotuje-Powiedziałam, byłam cała blada. Jakaś pielęgniarka otworzyła nam drzwi i wjechaliśmy do jego gabinetu, Anne została w poczekalni
-Nazywa się pani  Hannah McCollins i ma pani 20 lat?-Zapytał dla upewnienia, ja tylko pokiwałam głową.-Mówiła mi pani, że wymiotuje i  jest pani słabo. Od kiedy?
-Gdzieś z tydzień ale z dnia na dzień jest coraz gorzej- Odpowiedziałam na jego pytanie, nagle poczułam wibrację telefonu oznaczającą nową wiadomość, przeprosiłam lekarza i spojrzałam na telefon
result-thumb 
Westchnęłam i się zamyśliłam, nie chciałam jej mówić prawdy co do mojego miejsca pobytu ale musiałam coś szybko wymyślić.
  result-thumb 
-Nie wygląda mi to na zatrucie pokarmowe ani na żadną grypę czy coś w tym stylu, ale zrobimy pani badania krwi i USG-Lekarz wpisał coś na komputerze i wydrukował skierowanie-Za chwilę przyjdzie pielęgniarka i pobierze pani krew a potem przewieziemy panią na ultrasonografie (USG) 
-Nie będę musiała zostawać tu na noc?-Zapytałam niepewnie, nie chciałam zostawać, bo rodzice zaczęli by coś zaraz podejrzewać i tym podobne 
-Jeśli to nie będzie nic poważnego to nie, ale jeśli coś to tak, a jeszcze coś, kiedy miała pani ostatni raz miesiączkę?-Zapytał ja się zastanowiłam
-Ponad miesiąc temu-Odpowiedziałam. Lekarz wyszedł z pomieszczenia a pielęgniarka przyszła mi pobrać krew, kiedy już było po wszystkim przewiozła mnie do pomieszczenia gdzie robią USG. Położyłam się na tym łóżku i lekarz zaczął mnie badać.  Chwile się zamyślił i powiedział
-Pani jest w ciąży...

_____________________________________________________________________________

Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym rozdziale, Niall pojawi się za max 2 rozdziały :)
Rozdziały będą raz w tygodniu 
Kocham was