środa, 28 maja 2014

Rozdział 7

Co? Jak to?, takie myśli przechodziły przez moją głowę, aż mi się zakręciło i usiadłam na podłodze a następnie się rozpłakałam.
-Hannah? Nie płacz, jesteś ślina poradzisz sobie-Powiedziała łagodnym głosem starając się mnie uspokoić, ale ja cały czas płakałam
-Ja nie chce tego dziecka rozumiesz!?-Krzyknęłam cały czas płacząc. Anne ukucnęła obok i mnie przytuliła
-Nie możesz tego zrobić-Powiedziała a ja spojrzałam w jej stronę
 -Mogę to mój brzuch i nie chce tego dziecka!- Podniosłam ton głosu
_Masz racje, ale co to dziecko ci zrobiło? To nie jego wina, tylko tamtego debila-Pogłaskała mnie po plecach-- Urodzisz je i oddasz do adopcji i też będzie dobrze-Uśmiechnęła się
-Może masz rację, ale co pomyślą moi rodzice? Oni tego nie zrozumieją i mnie wywalą z domu-Otarłam łzy
-Zamieszkasz u mnie-Pocałowała mnie w policzek
_może masz rację, ale mi pomożesz?-Zapytałam
-Obiecuje- Powiedziała i mnie mocno przytuliła- Jesteśmy przyjaciółkami i musimy sobie pomaga-Dodała
-No dobrze-Uśmiechnęłam się i wstałam, - Wiesz co? Zgłodniałam-Wyszliśmy z łazienki
-No to ci coś zrobię, ale musisz mi obiecać, że już nie będziesz płakała. Obiecujesz?
-Obiecuje -Powiedziałam i poszłybyśmy do kuchni
-Chcesz kanapkę czy coś innego?-Zapytała
-Może jajecznicę?-Zaproponowałam z uśmiechem, Anne tylko przystanęła i zaczęła ją robić. Cały czas ją obserwowałam i zastanawiałam się jak to będzie i najważniejsze jak zareagują na to moi rodzice. Kiedy tak rozmyślałam An podała mi jedzenie
-Smacznego-Powiedziała i zaczęła jeść, tak samo jak ja,
-Może obejrzymy sobie jakiś film i zostaniesz u mnie na noc, zrobimy sobie taki babski wieczór-Powiedziałam jej swój pomysł
-Jasne-Ucieszyła się moja przyjaciółka, po jej zachowaniu stwierdziłam, że spodobał jej się mój pomysł
-To chodź-Zjadłyśmy i poszliśmy do mojego pokoju
-Dobra to jaki film oglądamy?-Zapytała, siadając na łóżku
-Wybierz-Powiedziałam i podałam jej pilot by mogła sobie  wybrać jakiś fajny film. Przez dłuższą chwilę czegoś szukała ale po jakimś czasie wybrała film " Listy do Julii "-To co oglądamy?
-Tak-Odpowiedziała i włączyła film. Przez cały film trochę rozmawiałyśmy, i się śmiałyśmy. Film się skończył około 21:40
-To co idziemy się przebrać i spać?
-Jasne tylko daj mi koszulę-Zaśmiała się, a ja jej podałam. Następnie poszłyśmy się umyć i przebrać a następnie się położyłyśmy do łóżka - Ja jutro muszę jechać do rodziców
-No dobrze, a na ile? Po wiesz, że rodzice przez to mogą mnie zabić-Spojrzałam w sufit
-Na 3 dni, nie bój się, i na razie im nie mów. -Przytaknęłam
-To dobranoc-Powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę
-Dobranoc-Odpowiedziała i zasnęła,  po chwili ja też zasnęłam




_____________________________________________________________________________


Czytasz komentujesz  to naprawdę daje OGROMNĄ motywację

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 6










Patrzyłam na lekarza w osłupieniu. Co? Pan sobie chyba żartuję! To nie możliwe! Gdzie jest ukryta kamera?
- Chyba się pan pomylił- powiedziałam w niedowierzaniu.
- Niech mi pani uwierzy, że znam się na swojej pracy, a na tym monitorze wyraźnie widać zarodek dziecka.- powiedział lekarz w lekkim oburzeniu. Spojrzałam na ekran urządzenia. Nie widzę na nim nic! Tylko niewyraźne kształty! On nie może mówić poważnie!
- Dziecko ma 2 tygodnie, nie widzę żadnych powikłań. Może się pani ubrać to wszystko.- z prędkością światła naciągnęłam z powrotem swoje ubrania i usiadłam na łóżku.
- Co to jest?- Zapytałam lekarza, kiedy podawał mi coś w kształcie kwadratu.
- To zdjęcie dziecka. Myślałem, że będzie je pani chciała, praktycznie każda przyszła mama o nie prosi.- jaka przyszła mama człowieku? Nie jestem w żadnej jebanej ciąży!!
- Nie chce tego zdjęcia.- odpowiedziałam trochę za szybko, a lekarz popatrzył na mnie w zdziwieniu.
- Jest pani pewna? Może pani później te...
- Tak jestem w 100 procentach pewna!- mój głos się nieco podniósł. Tego jest za wiele!
- Spokojnie, bez zbędnych nerwów.- rozległo się pukanie do drzwi, po czym do pokoju weszła pielęgniarka po uprzedniej zgodzie lekarza. Poinformowała nas, że przyniosła wyniki. Zostawiła je na blacie biurka i wyszła. Doktor przejrzał badania uważnie, i zwrócił się do mnie:
- Wyniki są dobre, nawet śmiem powiedzieć, że bardzo dobre. Jedyne co teraz należy do pani to zadbać o swoje zdrowie. Nie jest pani teraz sama- wskazał długopisem na mój brzuch i uśmiechnął się lekko. Jeśli dalej będziesz się tak szczerzyć to Cię walnę człowieku!
Wyszłam z gabinetu jak burza, nawet nie patrząc na Anne. Ruszyłam do wyjścia, a przyjaciółka podążała za mną wypytując co się stało. Zatrzymałam się obok samochodu, i ze złością w oczach odwróciłam się do dziewczyny.
- Ten kutas wmawia mi, że jestem w ciąży!
- Co? Jakiej ciąży?- Anne patrzyła na mnie wielkimi oczami.
- Jedźmy już do domu!
- Hanna, co on Ci powiedział?- wzruszyłam ramionami i streściłam jej wizytę w gabinecie, krążąc po parkingu przed szpitalem. To są jakieś żarty! On na pewno ze mnie żartował!
- Boże...- tylko tyle zdołała z siebie wykrztusić Anne.
- Hah, niezły żart nie?
- Hanna jaki żart? Ty jesteś w ciąży! Nie ma w tym nic śmiesznego!- dziewczyna patrzyła na mnie wielkimi oczami, a ja tylko się zaśmiałam.
- Jest! Chodź by to, że nie ma żadnej ciąży a ten facet po prostu się pomylił!- Anne otworzyła usta, i chyba chciała coś powiedzieć ale zaraz je zamknęła z powrotem, kręcąc zrezygnowana głową.
- Ehh...wsiadaj do samochodu- poleciła, i tak jak powiedziała, tak zrobiłam. Chciałam znaleźć się jak najdalej tego porąbanego miejsca!
Anne odwiozła mnie do domu. Odjeżdżając powiedziała tylko, że się jeszcze odezwie. Weszłam do domu, ale nikogo tam nie zastałam. Rodzice pewnie poszli już do pracy. Wysłałam mamie tylko krótkiego sms-a, że jestem już w domu, i poszłam się wykąpać.
Podczas kąpieli, myślałam tylko o tym co się dziś stało. Byłam wściekła na tego lekarza! Postanowiłam jednak, że odpuszczę sobie na razie. Wyszłam spod prysznica, założyłam dresy i zeszłam na dół. Włączyłam telewizor, i właśnie miałam iść po szklankę wody kiedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam roześmianą twarz Anny na zdjęciu. Odebrałam.
- Cześć.
- Hej, jesteś sama w domu?- zmarszczyłam brwi.
- Tak, a co?
- Zaraz u Ciebie będę- powiedziała i rozłączyła się.
Zdziwił mnie jej pośpiech, ale cieszyłam się, że przyjedzie. Postanowiłam zrobić nam jakieś kanapki i herbatę.
Kiedy skończyłam dochodziła 17. Gdzie ona się podziewa? Miała tu zaraz być? Wzruszyłam do siebie ramionami. Zaniosłam kanapki do salonu i wróciłam się po herbatę, kiedy rozległo się pukanie...walenie do drzwi. Zaskoczona podeszłam do nich i wyjrzałam przez wizjer. To Ana. Otworzyłam drzwi i  wpuściła przyjaciółkę. 
- Co tak długo?
- Mam!- powiedziała Anne i podniosła małą papierową torebkę z logo apteki do góry. 
- Co to jest? 
- Jak to co? Testy ciążowe! 
- Co? po co żeś je kupowała? 
- Jeśli lekarz się pomylił to znaczy, że i testy wyjdą negatywnie! Szybko do kuchni! Bierz wodę i pij ile tylko możesz!- popatrzyłam na nią jak na wariatkę! 
- Ty chyba sobie żartujesz! Nie będę robiła żadnych testów! 
- Skoro mówisz, że nie jesteś w ciąży to czemu nie chcesz tego udowodnić?- patrzyłam na nią zastanawiając się. W sumie ma rację. Zrobię test i będę mogła spać spokojnie, nie zadręczając się myślami o rzekomym dziecku.
- Ehh, daj to.- Anne tylko uśmiechnęła się i zaprowadziła mnie do kuchni. 
Dosłownie wręcz wciskałam w siebie wodę, kiedy przyjaciółka tłumaczyła mi jak mam zrobić ten test. Jeju, nieźle się z tym zapoznała. A może ja czegoś nie wiem? Potrząsnęłam głową i oznajmiłam, że nie zmieszczę w sobie ani kropli więcej! Pozostało mi tylko czekać aż zachce mi się siusiu. 
Po 10 minutach, czułam że mój pęcherz pęka! Nie bez powodu babcia mówiła na mnie chomiczek...
Weszłam do łazienki i zrobiłam testy tak jak kazała mi Anne. Zakupiła 2 opakowania, żeby mieć pewność, że z tym pierwszym zrobiłam coś nie tak. Zrobiła to co kazała mi Anna, po czym otworzyłam drzwi, i wpuściłam dziewczynę. 
- Już? 
- Tak.
- Zrobiłaś wszystko tak jak Ci kazałam?- zapytała a ja przewróciłam oczami. 
- Anne błagam, nie jestem idiotką.- przytaknęła i nie odpowiedziała mi. Zgodnie z instrukcją musimy poczekać 5 minut, aby zobaczyć poprawny wynik testu. 
Anne co chwilę mnie zagadywała, ale ja nie reagowałam. Nawet jej nie słuchałam, tylko wpatrywałam się w podłogę. Obie podskoczyłyśmy w miejscu, kiedy budzik zadzwonił oznajmiając, że minęło już 7 minut. Nastawiłyśmy go na trochę więcej czasu żeby być w 100 procentach pewne, że test pokazuje dobry wynik. 
- Możesz?- powiedziałam i skinęłam głową w stronę testu. Tak na prawdę nie miałam odwagi nawet na nie spojrzeć, cała pewność siebie uleciała ze mnie w jednej sekundzie. 
Anne podniosła oba testy naraz. Najpierw spojrzała na jeden, potem na drugi, aż w końcu podniosła głowę na mnie. 
- Hannah....ty na prawdę jesteś w ciąży.- odwróciła testy ciążowe w moją stronę, a moim oczom ukazały się dwa czerwone paski na jednym, i dwa na drugim teście. Poczułam nagle jak cały świat zawirował. 
_____________________________________________________________________________



 Witajcie kochani :D W ten oto sposób, dotarliśmy do rozdziału 6 :3 
Przepraszam, że z małym opóźnieniem, ale nie miałam na początku weny, a potem kompletnie o tym zapomniałam! Bardzo was przepraszam i postaram się aby mój kolejny rozdział (t.j. 8) był na czas!
Nie martwcie się! Niall przybywa do was coraz większymi krokami! :D 
Do następnego! xx 

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 5

Anne postanowiła, że muszę udać się na badania bo wyglądam jak trup.
-Anne ale ja nie chce-Powiedziałam zrezygnowana i niezadowolona
-Nie ma mowy, raz dwa idziemy i to zaraz.- Powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Pojechaliśmy jej samochodem do przychodni, do której wcześniej sama zadzwoniła i umówiła mnie na wizytę, nie byłam z tego powodu zbytnio zadowolona. Ale mus to mus. Westchnęłam i oglądałam widoki za oknem samochodu. Miałam nadzieję, że to tylko zatrucie czy coś w tym stylu.
-Na którą mamy tą wizytę?-Zapytałam gdy już wiedziałam, że nie ma odwrotu i trzeba będzie tam iść.
-Na 13:45- Odpowiedziała. Ja spojrzałam na zegarek była 13:26. -Zaraz dojedziemy-Powiedziała gdy już byliśmy na właściwej ulicy.
-Wiem wiem, a czemu będziemy tam tak wcześnie?-Zapytałam przyjaciółki
-Po prostu tak wyszło-Wzruszyła ramionami- Myślałam, że będą korki i nie będzie gdzie stanąć-Po kilku minutach znalazła miejsce i wyszliśmy kierując się do przychodni
-Moi rodzice mają się nie dowiedzieć o tej wizycie ok?-Zapytałam dla pewności
-Tak- Powiedziała i otworzyła drzwi, weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do rejestracji, nagle mnie zemdliło i pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam do kibla. Po chwili Anne przyszła do mnie i trzymała mi włosy.
-Lekarz zaraz przyjdzie, pojedziesz wózkiem do gabinetu-Powiedziała aby mnie uspokoić i to jej się udało. Po 3-4 minutach przyszedł lekarz
-Dzień doby jak się pani czuje? Bo nie za dobrze pani wygląda- Powiedział i pomógł mi usiąść na wózek a następnie podał mi nerkę w razie jakby mnie zemdliło
-Źle od kilku dni jest mi nie dobrze i wymiotuje-Powiedziałam, byłam cała blada. Jakaś pielęgniarka otworzyła nam drzwi i wjechaliśmy do jego gabinetu, Anne została w poczekalni
-Nazywa się pani  Hannah McCollins i ma pani 20 lat?-Zapytał dla upewnienia, ja tylko pokiwałam głową.-Mówiła mi pani, że wymiotuje i  jest pani słabo. Od kiedy?
-Gdzieś z tydzień ale z dnia na dzień jest coraz gorzej- Odpowiedziałam na jego pytanie, nagle poczułam wibrację telefonu oznaczającą nową wiadomość, przeprosiłam lekarza i spojrzałam na telefon
result-thumb 
Westchnęłam i się zamyśliłam, nie chciałam jej mówić prawdy co do mojego miejsca pobytu ale musiałam coś szybko wymyślić.
  result-thumb 
-Nie wygląda mi to na zatrucie pokarmowe ani na żadną grypę czy coś w tym stylu, ale zrobimy pani badania krwi i USG-Lekarz wpisał coś na komputerze i wydrukował skierowanie-Za chwilę przyjdzie pielęgniarka i pobierze pani krew a potem przewieziemy panią na ultrasonografie (USG) 
-Nie będę musiała zostawać tu na noc?-Zapytałam niepewnie, nie chciałam zostawać, bo rodzice zaczęli by coś zaraz podejrzewać i tym podobne 
-Jeśli to nie będzie nic poważnego to nie, ale jeśli coś to tak, a jeszcze coś, kiedy miała pani ostatni raz miesiączkę?-Zapytał ja się zastanowiłam
-Ponad miesiąc temu-Odpowiedziałam. Lekarz wyszedł z pomieszczenia a pielęgniarka przyszła mi pobrać krew, kiedy już było po wszystkim przewiozła mnie do pomieszczenia gdzie robią USG. Położyłam się na tym łóżku i lekarz zaczął mnie badać.  Chwile się zamyślił i powiedział
-Pani jest w ciąży...

_____________________________________________________________________________

Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym rozdziale, Niall pojawi się za max 2 rozdziały :)
Rozdziały będą raz w tygodniu 
Kocham was