Po 2 czy nawet 3 minutach wstałam i skierowałam się jadalni gdzie czekała na mnie już Angelika
-Jak ci minął dzień? -Spytała swoim łagodnym głosem
-Dobrze-Powiedziałam i wzięłam gryza swojej kanapki- A wiesz gdzie są moi rodzice?
-Pojechali na bankiet, i nie wrócą dziś. Najwcześniej jutro po południu
-Eh- Westchnęłam i dokończyłam moją kanapkę
-A mogę zadać ci pytanie?
-Już zadałaś-Zaśmiałam się- Ale jasne pytaj
-Gdzie panienka wychodzi rano?-Zaniemówiłam, nie miałam ochoty nikomu mówić, że pracuje ale wiedziałam, że jej zawszę mogę zaufać i mnie nie wygada przed rodzicami
-Do pracy-Odpowiedziałam z uśmiechem
-Do pracy?-Zdziwiła się-Przecież rodzice panią utrzymują i...
-Ale jest szansa, że mnie wyrzucą, więc chce się jakoś zabezpieczyć- Angelika zmarszczyła brwi
-Czemu mieli by to niby zrobić? Jesteś jedyną ich córką. Nawet jedynym dzieckiem. Czemu tak myślisz?-Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam jej
-No bo ten... Jestem w ciąży-Ang wytrzeszczyła aż oczy ze zdziwienia
-Z kim?
-Z takim Harrym bo on ten tego mnie zgwałcił- Powiedziałam szeptem. Dziewczyna wstała podeszła do mnie i mnie przytuliła
-Może nie znam twoich rodziców tak dobrze ale na 100% nie wyrzucą cie z domu-Mówiła i głaskała mnie po plecach
-Nie zrozumieją mnie-Westchnęłam
-Powinnaś im powiedzieć - Spojrzała na mnie
-Ale teraz?-Zmarszczyła brwi- Za wcześnie, może za miesiąc lub 3 -Zaśmiałam się nerwowo
-Ej im wcześniej będziesz miała to za sobą tym lepiej dla ciebie i dziecka
-Ale czy wy nie rozumiecie, że nie chce tego dziecka! Oddam je do domu dziecka!!!
-To je oddasz-Powiedziała starając się mnie uspokoić
-Eh no dobra, to ja już pójdę do siebie-Wstałam od stołu-Dobranoc
-Dobranoc -Dziewczyna sprzątnęła ze stołu a ja w tym czasie poszłam do łazienki, umyłam się, przebrałam w koszule nocną i położyłam się spać. Następnego dnia obudził mnie budzik. Szybko się ubrałam, uczesałam, nałożyłam lekki makijaż i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie i coś na lunch. A następnie wsiadłam do auta i pojechałam do firmy. Gdzie udałam się do swojego biura i zaczęłam swoją pracę
-Dzień dobry-Powiedział mój szef
-Witam-Wstałam i przywitałam się z nim
-Proszę usiąść i nie musi pani zawsze wstawać kiedy mnie widzisz -Uśmiechnął się - A i tu ma pani numer do mojego klienta i przenieść spotkanie na przyszły piątek na 12
-Dobrze już dzwonie -Uśmiechnęłam się i wybrałam numer-A jak ten pan ma na imię?
-Harry Styles -Pokiwałam głową a Niall znaczy szef wszedł do swojego biura. Po 2 sygnałach w słuchawce usłyszałam głos
-Tak słucham?
-Dzień dobry dzwonie w imieniu pana Nialla Horana, Chciał przełożyć wasze spotkanie na przyszły piątek na 12
-Dobrze dziękuje za informacje, do widzenia
-Żegnam-Rozłączyłam się. Mam nadzieję, że zatrudnią mnie tu już na stałe
Czytasz = komentujesz
sobota, 28 marca 2015
czwartek, 29 stycznia 2015
Rozdział 11
Pierwszy dzień pracy minął mi w bardzo dobrej atmosferze, i może dostanę tą prace. Trzeciego dnia po pracy umówiłam się z Ane aby pojechać do tego domu dziecka,
-Gotowa?-Zapytała mnie przyjaciółka
-Chyba tak. -Odpowiedziałam wsiadając do auta. Na co Ane się zaśmiała
-A jak w pracy? Szef miły a może przystojny?-Zadawała mi pytania śmiejąc się cały czas.
-Praca jest bardzo fajna. Szef jest bardzo miły i nawet przystojny.
-To dobrze- Uśmiechnęła się i zaparkowała na parkingu-To co idziemy?-Wysiadła z samochodu. Westchnęłam i też wysiadłam
-Sama nie wiem- Poszliśmy do bramy. Byłyśmy umówione na rozmowę z dyrektorką tego domu. Jeśli coś takiego można nazwać domem. Ane zadzwoniła do bramy i po chwili usłyszeliśmy głos
-Proszę wejść- Powiedziała jakaś pani i nacisnęła przycisk abyśmy mogły wejść na teren ośrodka.
-Trochę się denerwuje- Jęknęłam
-Będzie dobrze- Przytuliła mnie i weszłyśmy do środka
-Dzień dobry-Przywitała się z nami starsza pani
-Dzień dobry- Odpowiedziałyśmy niemal równocześnie
-Zapraszam do mojego gabinetu- Zaprowadziła nas po czym usiadła przy biurku-Proszę usiąść-Pokazała krzesła na przeciwko siebie. Jak poprosiła tak też zrobiłyśmy.
-Ładnie tu jest-Powiedziałam
-Dziękujemy-Odpowiedziała kobieta cały czas się uśmiechała-Wiec pani chciała oddać dziecko do naszego domu?-Zapytała łagodnym głosem
-Po prostu jestem za młoda i w ogóle, a poza tym to -Przełknęłam ślinę
-Rozumiem- Odpowiedziała kobieta.-Może chcą panie zobaczyć nasz dom?-Spytała
-Tak-Powiedziałam i wszystkie wstałyśmy i wyszłyśmy z biura
-Na początek pokarze pani sypialnie-Skierowałyśmy się na pierwsze piętro-tu są, pokoje dziewczynek-Weszłyśmy do jednego pokoju. W środku znajdowały się 2 łóżka dwu piętrowe
-Starsze dzieci są na razie w szkole. -Następnie poszliśmy do bawialni, w środku było ok 20 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 6 lat. Po chwili jakiś mały chłopiec może miał 3 latka podbiegł do nas i przytulił się do dyrektorki
-Czi znaliazła pani moją mamusie?-Powiedział dziecięcym głosem
-Nie Max -Przytuliła go -Ale staram się ją znaleźć- Maluch pokiwał głową i pobiegł dalej się bawić. Uśmiechnęłam się do Ane- Może wyjdziemy z tego pokoju?
-Tak-Powiedziała Ane, i Wyszłyśmy z pomieszczenia
-Ma pani jeszcze czas na decyzje-Powiedziała
-Dobrze, to my już pójdziemy, do widzenia-Pożegnałyśmy się i weszłyśmy za bramę a następnie wsiadłyśmy do auta,
-To jedziemy do ciebie?-Spytała mnie przyjaciółka
-Jasne-Odpowiedziałam-Ej a może wpadniesz do mnie?
-Wiesz dziś nie mogę przepraszam -Westchnęłam
-No to może w sobotę zrobimy sobie babski wieczór? Moi rodzice jadą w delegacje więc mam wolny dom
-W sobotę?-Zastanowiła się chwilę-Jasne będę a o której?
-Może ok południa? Zjemy obiad
-To będę po 13 -Powiedziała i zaparkowała pod moim domem-To pa -Pocałowała mnie w policzek po czym wysiadłam
-Pa -Pomachałam jej kiedy jej auto znikło mi z oczu. Następnie weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju. Po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi-Tak?-Do środka weszła moja "ciocia"
-Kolacja na stole
-Dobrze za chwilkę przyjdę-Wyszła od razu po moich słowach
Piszcie jak wam sie podobał ten rozdział
-Gotowa?-Zapytała mnie przyjaciółka
-Chyba tak. -Odpowiedziałam wsiadając do auta. Na co Ane się zaśmiała
-A jak w pracy? Szef miły a może przystojny?-Zadawała mi pytania śmiejąc się cały czas.
-Praca jest bardzo fajna. Szef jest bardzo miły i nawet przystojny.
-To dobrze- Uśmiechnęła się i zaparkowała na parkingu-To co idziemy?-Wysiadła z samochodu. Westchnęłam i też wysiadłam
-Sama nie wiem- Poszliśmy do bramy. Byłyśmy umówione na rozmowę z dyrektorką tego domu. Jeśli coś takiego można nazwać domem. Ane zadzwoniła do bramy i po chwili usłyszeliśmy głos
-Proszę wejść- Powiedziała jakaś pani i nacisnęła przycisk abyśmy mogły wejść na teren ośrodka.
-Trochę się denerwuje- Jęknęłam
-Będzie dobrze- Przytuliła mnie i weszłyśmy do środka
-Dzień dobry-Przywitała się z nami starsza pani
-Dzień dobry- Odpowiedziałyśmy niemal równocześnie
-Zapraszam do mojego gabinetu- Zaprowadziła nas po czym usiadła przy biurku-Proszę usiąść-Pokazała krzesła na przeciwko siebie. Jak poprosiła tak też zrobiłyśmy.
-Ładnie tu jest-Powiedziałam
-Dziękujemy-Odpowiedziała kobieta cały czas się uśmiechała-Wiec pani chciała oddać dziecko do naszego domu?-Zapytała łagodnym głosem
-Po prostu jestem za młoda i w ogóle, a poza tym to -Przełknęłam ślinę
-Rozumiem- Odpowiedziała kobieta.-Może chcą panie zobaczyć nasz dom?-Spytała
-Tak-Powiedziałam i wszystkie wstałyśmy i wyszłyśmy z biura
-Na początek pokarze pani sypialnie-Skierowałyśmy się na pierwsze piętro-tu są, pokoje dziewczynek-Weszłyśmy do jednego pokoju. W środku znajdowały się 2 łóżka dwu piętrowe
-Starsze dzieci są na razie w szkole. -Następnie poszliśmy do bawialni, w środku było ok 20 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 6 lat. Po chwili jakiś mały chłopiec może miał 3 latka podbiegł do nas i przytulił się do dyrektorki
-Czi znaliazła pani moją mamusie?-Powiedział dziecięcym głosem
-Nie Max -Przytuliła go -Ale staram się ją znaleźć- Maluch pokiwał głową i pobiegł dalej się bawić. Uśmiechnęłam się do Ane- Może wyjdziemy z tego pokoju?
-Tak-Powiedziała Ane, i Wyszłyśmy z pomieszczenia
-Ma pani jeszcze czas na decyzje-Powiedziała
-Dobrze, to my już pójdziemy, do widzenia-Pożegnałyśmy się i weszłyśmy za bramę a następnie wsiadłyśmy do auta,
-To jedziemy do ciebie?-Spytała mnie przyjaciółka
-Jasne-Odpowiedziałam-Ej a może wpadniesz do mnie?
-Wiesz dziś nie mogę przepraszam -Westchnęłam
-No to może w sobotę zrobimy sobie babski wieczór? Moi rodzice jadą w delegacje więc mam wolny dom
-W sobotę?-Zastanowiła się chwilę-Jasne będę a o której?
-Może ok południa? Zjemy obiad
-To będę po 13 -Powiedziała i zaparkowała pod moim domem-To pa -Pocałowała mnie w policzek po czym wysiadłam
-Pa -Pomachałam jej kiedy jej auto znikło mi z oczu. Następnie weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju. Po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi-Tak?-Do środka weszła moja "ciocia"
-Kolacja na stole
-Dobrze za chwilkę przyjdę-Wyszła od razu po moich słowach
Piszcie jak wam sie podobał ten rozdział
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)