sobota, 28 marca 2015

Rozdział 12

Po 2 czy nawet 3 minutach wstałam i skierowałam się jadalni gdzie czekała na mnie już Angelika
-Jak ci minął dzień? -Spytała swoim łagodnym głosem
-Dobrze-Powiedziałam i wzięłam gryza swojej kanapki- A wiesz gdzie są moi rodzice?
-Pojechali na bankiet, i nie wrócą dziś. Najwcześniej jutro po południu
-Eh- Westchnęłam i dokończyłam moją kanapkę
-A mogę zadać ci pytanie?
-Już zadałaś-Zaśmiałam się- Ale jasne pytaj 
-Gdzie panienka wychodzi rano?-Zaniemówiłam, nie miałam ochoty nikomu mówić,  że pracuje ale wiedziałam, że jej zawszę mogę zaufać i mnie nie wygada przed rodzicami 
-Do pracy-Odpowiedziałam z uśmiechem 
-Do pracy?-Zdziwiła się-Przecież rodzice panią utrzymują i...
-Ale jest szansa, że mnie wyrzucą, więc chce się jakoś zabezpieczyć- Angelika zmarszczyła brwi 
-Czemu mieli by to niby zrobić? Jesteś jedyną ich córką. Nawet jedynym dzieckiem. Czemu tak myślisz?-Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam jej
-No bo ten... Jestem w ciąży-Ang wytrzeszczyła aż oczy ze zdziwienia  
-Z kim?
-Z takim Harrym bo on ten tego mnie zgwałcił- Powiedziałam szeptem. Dziewczyna wstała podeszła do mnie i mnie przytuliła
-Może nie znam twoich rodziców tak dobrze ale na 100% nie wyrzucą cie z domu-Mówiła i głaskała mnie po plecach 
-Nie zrozumieją mnie-Westchnęłam
-Powinnaś im powiedzieć - Spojrzała na mnie 
-Ale teraz?-Zmarszczyła brwi- Za wcześnie, może za miesiąc lub 3 -Zaśmiałam się nerwowo
-Ej im wcześniej będziesz miała to za sobą tym lepiej dla ciebie i dziecka
-Ale czy wy nie rozumiecie, że nie chce tego dziecka! Oddam je do domu dziecka!!!
-To je oddasz-Powiedziała starając się mnie uspokoić 
-Eh no dobra, to ja już pójdę do siebie-Wstałam od stołu-Dobranoc
-Dobranoc -Dziewczyna sprzątnęła ze stołu a ja w tym czasie poszłam do łazienki, umyłam się, przebrałam w koszule nocną i położyłam się spać. Następnego dnia obudził mnie budzik. Szybko się ubrałam, uczesałam, nałożyłam lekki makijaż i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie i coś na lunch. A następnie wsiadłam do auta i pojechałam  do firmy. Gdzie udałam się do swojego biura i zaczęłam swoją pracę 
-Dzień dobry-Powiedział mój szef 
-Witam-Wstałam i przywitałam się z nim  
-Proszę usiąść i nie musi pani zawsze wstawać kiedy mnie widzisz -Uśmiechnął się - A i tu ma pani numer do mojego klienta i przenieść spotkanie na przyszły piątek na 12
-Dobrze już dzwonie -Uśmiechnęłam się i wybrałam numer-A jak ten pan ma na imię?
-Harry Styles -Pokiwałam głową a Niall znaczy szef wszedł do swojego biura. Po 2 sygnałach w słuchawce usłyszałam głos
-Tak słucham?
-Dzień dobry dzwonie w imieniu pana Nialla Horana, Chciał przełożyć wasze spotkanie na przyszły  piątek na 12
-Dobrze dziękuje za informacje, do widzenia
-Żegnam-Rozłączyłam się. Mam nadzieję, że zatrudnią mnie tu już na stałe



Czytasz = komentujesz

czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 11

Pierwszy dzień pracy minął mi w bardzo dobrej atmosferze, i może dostanę tą prace. Trzeciego dnia po pracy umówiłam się z Ane aby pojechać do tego domu dziecka,
-Gotowa?-Zapytała mnie przyjaciółka
-Chyba tak. -Odpowiedziałam wsiadając do auta. Na co Ane się zaśmiała
-A jak w pracy? Szef miły a może przystojny?-Zadawała mi pytania śmiejąc się cały czas.
-Praca jest bardzo fajna. Szef jest bardzo miły i nawet przystojny.
-To dobrze- Uśmiechnęła się i zaparkowała na parkingu-To co idziemy?-Wysiadła z samochodu. Westchnęłam i też wysiadłam
-Sama nie wiem- Poszliśmy do bramy. Byłyśmy umówione na rozmowę z dyrektorką tego domu. Jeśli coś takiego można nazwać domem. Ane zadzwoniła do bramy i po chwili usłyszeliśmy głos
-Proszę wejść- Powiedziała jakaś pani i nacisnęła przycisk abyśmy mogły wejść na teren ośrodka.
-Trochę się denerwuje- Jęknęłam
-Będzie dobrze- Przytuliła mnie i weszłyśmy do środka
-Dzień dobry-Przywitała się z nami starsza pani
-Dzień dobry- Odpowiedziałyśmy niemal równocześnie
-Zapraszam do mojego gabinetu- Zaprowadziła nas po czym usiadła przy biurku-Proszę usiąść-Pokazała krzesła na przeciwko siebie. Jak poprosiła tak też zrobiłyśmy.
-Ładnie tu jest-Powiedziałam
-Dziękujemy-Odpowiedziała kobieta cały czas się uśmiechała-Wiec pani chciała oddać dziecko do naszego domu?-Zapytała łagodnym głosem
-Po prostu jestem za młoda i w ogóle, a poza tym to -Przełknęłam ślinę
-Rozumiem- Odpowiedziała kobieta.-Może chcą panie zobaczyć nasz dom?-Spytała
-Tak-Powiedziałam i wszystkie wstałyśmy i wyszłyśmy z biura
-Na początek pokarze pani sypialnie-Skierowałyśmy się na pierwsze piętro-tu są, pokoje dziewczynek-Weszłyśmy do jednego pokoju. W środku znajdowały się 2 łóżka dwu piętrowe
-Starsze dzieci są na razie w szkole. -Następnie poszliśmy do bawialni, w środku było ok 20 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 6 lat. Po chwili jakiś mały chłopiec może miał 3 latka podbiegł do nas i przytulił się do dyrektorki
-Czi znaliazła pani moją mamusie?-Powiedział dziecięcym głosem
-Nie Max -Przytuliła go -Ale staram się ją znaleźć- Maluch pokiwał głową i pobiegł dalej się bawić. Uśmiechnęłam się do Ane- Może wyjdziemy z tego pokoju?
-Tak-Powiedziała Ane, i Wyszłyśmy z pomieszczenia 
-Ma pani jeszcze czas na decyzje-Powiedziała 
-Dobrze, to my już pójdziemy, do widzenia-Pożegnałyśmy się i weszłyśmy za bramę a następnie wsiadłyśmy do auta,
-To jedziemy do ciebie?-Spytała mnie przyjaciółka
-Jasne-Odpowiedziałam-Ej a może wpadniesz do mnie?
-Wiesz dziś nie mogę przepraszam -Westchnęłam
-No to może w sobotę zrobimy sobie babski wieczór? Moi rodzice jadą w delegacje więc mam wolny dom
-W sobotę?-Zastanowiła się chwilę-Jasne będę a o której?
-Może ok południa? Zjemy obiad
-To będę po 13 -Powiedziała i zaparkowała pod moim domem-To pa -Pocałowała mnie w policzek po czym wysiadłam 
-Pa -Pomachałam jej kiedy jej auto znikło mi z oczu. Następnie weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju. Po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi-Tak?-Do środka weszła moja "ciocia" 
-Kolacja na stole 
-Dobrze za chwilkę przyjdę-Wyszła od razu po moich słowach 







Piszcie jak wam sie podobał ten rozdział 

sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 10

Następnego dnia, wstałam o 8, i zeszłam od razu na śniadanie. Moich rodziców na szczęście nie było w domu, więc nie musiałam się nikomu tłumaczyć. Wczoraj wieczorem jedynie zadzwoniłam do Any, aby powiedzieć jej o mojej nowej/pierwszej pracy. Ucieszyła się i powiedziała, że jest ze mnie dumna. Rozmawiałyśmy chyba godzinę, a przyjaciółka opowiadała mi o brunecie, którego potrąciła samochód na parkingu.
Zrobiłam sobie pożywne śniadanie (czyt. płatki z mlekiem) i ruszyłam w kierunku łazienki aby ogarnąć ten bałagan na mojej twarzy. Kiedy byłam już cała gotowa dochodziła 9, co oznaczało, że jeśli nie chcę się spóźnić muszę już wyjeżdżać.
  Pędziłam do pracy jak szalona i oczywiście natrafiłam na korek. Zamiast stania tam, wybrałam drogę na skróty i byłam 5 minut przed czasem! Jak na mnie to i tak bardzo dobry wynik. Stanęłam przed budynkiem i obejrzałam go w całej okazałości. Ciekawe ilu ludzi musi tu jeszcze pracować? Weszłam prze drzwi i od razu ruszyłam do windy,  by pojechać na moje piętro. Niepewna co mam robić postanowiłam, że najpierw zamelduję się u szefa. Przeszłam przez korytarz i stanęłam przed drzwiami, na których widniała plakietka mówiąca "Niall Horan". Horan, nie słyszałam wcześniej tego nazwiska. Niepewnie zapukałam do drzwi i od razu usłyszałam "wejść". Otworzyłam drzwi i pewnie weszłam do środka. Mój szef właśnie odkładał telefon. 
- Witam panno Panno McCollins.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam z uśmiechem, na co momentalnie on też się uśmiechnął - przyszłam po rozkazy, co mam robić. 
- Ahh tak! Proszę za mną! - powiedział po czym wstał z krzesła i poszedł do drzwi. Kierowałam się za nim prawie do początku korytarza. Przystał przy biurku z komputerem stacjonarnym. 
- Tutaj będzie Pani miejsce pracy, ma Pani za zadanie odbierać telefony i umawiać mnie na spotkanie z klientami. Każde spotkanie musi być zapisane w tym oto zeszycie i najlepiej żeby mnie Pani o każdym powiadamiała. - tłumaczył mi wszystko uważnie, patrząc mi w oczy. Dopiero teraz zobaczyłam, że są niesamowite! Przytaknęłam na znak, że wszystko rozumiem. 
- Mogę się już brać do pracy? - zapytałam na co się zaśmiał. 
- Widzę, że jest pani trochę niecierpliwa, ale oczywiście. Aha! Ma Pani godzinną przerwę na lunch o 13. Miłej pracy. - odwrócił się na pięcie i wrócił do swojego biura. Usiadłam przy biurku i się rozejrzałam. Pomieszczenie było ładnie urządzone. Spojrzałam na zegarek dochodziła 10. Nagle zadzwonił telefon który odebrałam.
-Dzień dobry
-Witam nazywam się Mat Dalas i chciałbym się umówić na spotkanie z panem Horanem na 22 kwietnia czyli za miesiąc są jakies wolne godziny?
-Zaraz sprawdzę - Przejrzałam kalendarz- Moge pana wpisać na 10
-Idealnie w takim razie będe. Pan Horan wie o co mi chodzi do widzenia
-Do widzenia- Rozłączyłam się i zapisał spotkanie w kalendarzu. Następnie wstałam i skierowałam sie do twojego biura. Zapukałam do drzwi.
-Proszę wejść-Weszłam 
-Pan Mat Dalas chciał się umówić na spotkanie i zapisałam go na 22 kwietnia na 10. Powiedział, że pan wie o co mu chodzi-Powiedziałam prawie jednym tchem 
-Dziękuje za informacje ale tak na przyszłość to niech pani dzwoni w telefonie to nr 1-Uśmiechnał się.
-A to przepraszam, to ja już wrócę do pracy
-Dobrze-Uśmiechnęłam się i wróciłam do swojego biurka. Nim się obejrzałam była godzina 13. Po chwili przed moim biurkiem stanął Niall
-Ma pani ochotę na  kawę/herbatę? 
-Nie dziękuje, dokończę prace 
-Ale mówiłem, że ma pani godzinną przerwę na lunch-Zaśmiał się
-Nie jestem głodna -Uśmiechnęłam się słabo.
-Ale przerwę na rozmowę ze swoim szefem możesz sobie zrobić-Zaśmiał sie. Zapisałam plik i odwróciłam sie do ciebie przodem. 
-Mogę -Zaśmiałam się?











Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale szkoła i tak dalej mam nadzieje, ze rozdział sie podobał 
Czytasz komentujesz

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 9

Następnego dnia wstałam lekko po 10. Moje włosy przypominały swoim wyglądem szope, po przejściu huraganu i jedynym sposobem, żeby je okiełznać było umycie ich. Poszłam do łazienki z wyprasowaną już granatową spódnicą i białą koszulą. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i wyszłam z pod prysznica z ręcznikiem na głowie. Osuszyłam się i zaczęłam ubierać mój galowy strój na spotkanie. Wysuszyłam i ułożyłam włosy, a następnie wzięłam się za makijaż. Muszę wyglądać poważnie, i jakbym wiedziała co robię, wtedy może będę miała większe szansę na to, że dostanę te pracę.
Robiłam makijaż chyba z 5 razy. Zawsze któraś kreska nad okiem wychodziła pofalowana, ale za tym 6 cudownym razem, w końcu wyszło! Opuściłam łazienkę i udałam się do kuchni, żeby coś zjeść. Moi rodzice, już od 4 godzin pracowali, nawet nie miałam jeszcze okazji poinformować ich o tym, że szukam sobie pracy. Co prawda nie wiem jakby zareagowali ale chcę, żeby wiedzieli, że się usamodzielniam.
Zrobiłam sobie tosty i nalałam szklankę soku. Rozmyślałam nad tym, jak będzie wyglądać ta rozmowa, i szczerze powiedziawszy nie ma pojęcia. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał, że jest już prawie 12. Wbiegłam na górę, nałożyłam marynarkę i srebrny długi wisior, a włosy rozpuściłam z warkocza, dzięki czemu były jeszcze bardziej pokręcone.Chwyciłam do niej torebkę i włożyłam jeszcze kilka kosmetyków na wszelki wypadek. Wzięłam moje szpilki w rękę i zeszłam na dół. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze, założyłam buty, wzięłam kluczyki do samochody i wyszłam z domu. 
Biuro znajduję się niecałe 30 minut od mojego domu, teraz na zegarku w samochodzie jest 12, więc będę musiała chwilę poczekać. W sumie to może lepiej, bo będę miała plus za nie spóźnienie się i będzie widać, że mi zależy. 
Po 27 minutowej przejażdżce dotarłam na miejsce. Muszę przyzna, że ta kancelaria jest ogromna! Zaparkowałam na wolnym miejscu i weszłam do środka.
-Dzień dobry-Uśmiechnęła się jakaś kobieta która tu pracowała- Pani w sprawie pracy?
-Dzień dobry, tak-odpowiedziałam szybko, kobieta poprosiła mnie abym chwilkę zaczekała a sama gdzieś zadzwoniła 
-Może pani wejść do szefa-Powiedziała
-A jak mam dojść?
-Windą na 4 piętro i ostanie drzwi na lewo-Odpowiedziała i wróciła do pracy. Skierowałam się we wskazanym kierunku i już po 2 minutach, byłam przed drzwiami szefa. Niepewnie zapukałam do drzwi i od razu usłyszałam za drzwi  " Proszę wejść, zapraszam". Weszłam do pomieszczenia.
-Dzień dobry- Podeszłam do biurka i przywitałam się z szefem 
-Dzień dobry, proszę usiąść-Odrzekł pogodnie, a ja wykonałam jego polecenie-Powie pani mi coś o sobie. Jak się pani nazywa? ile ma pani lat? 
-Mam na imię Hannah i mam 20-Odpowiedziałam na zadane wcześniej pytania z uśmiechem-Mam tu swoje CV-Podałam mu niepewnie kartkę, chłopak przez chwile skupił się nad daną wcześniej kartką 
-Dziękuje-Uśmiechnął się do mnie serdecznie, chłopak miał naprawdę śliczny uśmiech.-Może umówimy się na okres 2 tygodni taki próby. Dobrze?
-Tak, oczywiście-Odpowiedziałam bez chwili namysłu 
-To co pani powie, jutro o 9;30?-Moi rodzice będą w pracy od 8 wiec mi pasuje tylko ciekawe do której, nie mam ochoty by moi rodzice się o tym dowiedzieli 
-tak oczywiście a do której, jeśli mogę się zapytać?-Chłopak się tylko zaśmiał
-Oczywiście, że można. To tak to 15;30
- 6godzin?-Zapytałam dla upewniania się na co chłopak pokiwał głową-Dobrze. 
-To do jutra- Wstałam 
-Do widzenia 
-Do widzenia-Po odpowiedzi wyszłam z pomieszczenia, byłam szczęśliwa. Po około 45 minutach byłam już w domu.

_______________________________________________________________________________

Więc w końcu pojawił się Niall :)
Przepraszamy, że musieliście tak długo czekać ale sądzę, że było warto 

5komentarzy = Następny rozdział 
 
 

wtorek, 10 czerwca 2014

INFORMACJA

Mam do was OGROMNĄ prośbę

 Abyście komentowali rozdziały, 

To daje nam motywacje. Jak nie komentujecie to myśle, że nie czytacie i nasz czas idzie na marne

Jak tak będzie dalej to zawieszę bloga poprostu 
 

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 8

Obudziłam się w środku nocy, ponieważ śnił mi się koszmar. Tym koszmarem był tamten pamiętny wieczór i Harry. Przewracałam się z boku na bok, aż w końcu zdecydowałam, że pójdę po szklankę wody. Wstałam z łóżka i natychmiast złapałam się parapetu. Zrobiło mi się czarno przed oczami, a mój żołądek ścisnął się i chyba wykręcił na drugą stronę. Lekarz mówił mi, że to będzie dość częste podczas ciąży, ale w żadnym wypadku nie spodziewałam się, że będzie to takie okropne. Przeszło mi dopiero po jakichś 5 minutach. Powolnym krokiem, podeszłam do schodów i ostrożnie z nich zeszłam, nadal czując zawroty głowy, na szczęście już mniej intensywne niż wcześniej. 
Dotarłam do kuchni, nalałam sobie szklankę wody, i usiadłam na stołku. Zaczęłam rozmyślać nad swoją przyszłością. Jestem w 2 tygodniu ciąży, niedługo zacznie mi wystawać brzuch, przez pierwszy miesiąc mogę to zamaskować, ale co potem? Przecież nie mogę tego ukrywać, rodzice dowiedzą się prędzej czy później! Dla swojego dobra wolałabym żeby było to później! Ale tak czy inaczej wpadną w szał, i w najgorszym wypadku wywalą mnie z domu! Ugh! Gdybym usunęła te dziecko nie było by żadnego problemu! Ale przecież obiecałam Annie, że je urodzę! Powiedziała, że mogę mieszkać u niej, ale przecie nie będę jej się narzucać, w końcu będzie miała mnie dość, zwłaszcza przez moje hormony spowodowane ciążą. Zresztą musiałabym jej płacić za czynsz a nawet nie mam z czego. Do tego dochodzi jedzenie, ubranka dla dziecka, łóżeczko i te wszystkie inne duperele.
Muszę iść do pracy! Tylko co ja będę robić? Kelnerka? Pomoc kuchenna? Pewnie skończę sprzątając ulicę. Rano przejrzę ogłoszenia w gazecie i internecie. Poszukam też jakiegoś porządnego domu dziecka, żeby oddać tam moje. Brzmi to trochę oschle, ale co ja mogę zrobić? Będę samotną, 20- letnią matką, która nie ma pracy, i żyje na utrzymaniu przyjaciółki. Zniszczę sobie życie przez to dziecko! Tak wiem, że brzmie jak egoistka, ale co ja mogę teraz zrobić? Nic! 
Po dalszym rozmyślaniu postanowiłam, że wrócę do łóżka. Anne dalej spała, więc przeszłam obok łóżka na palcach, żeby jej nie obudzić. Położyłam się obok niej i po jakimś czasie zasnęłam. 
  Rano obudziła mnie przyjaciółka informując, że jest już 10 i musi jechać do domu, żeby się spakować na wjazd. 
- Musisz jechać? - jęczałam jej kiedy jadłyśmy śniadanie w mojej kuchni.
- Tak. Wiesz, że dawno nie widziałam się z moimi rodzicami i się za nimi stęskniłam. 
- Ugh, dobra ale wracaj szybko! Wiesz, że Cię potrzebuję! 
- Spokojnie Hannah, będę przy tobie zanim się obejrzysz! Poradzisz sobie przez te 3 dni. Dzwoń do mnie kiedy tylko będziesz chciała! - uśmiechnęła się i dokończyła śniadanie. 
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o tym, jak zamierza spędzić czas u rodziców. O 11 Anne pożegnała się ze mną i pojechała do swojego mieszkania spakować rzeczy. 
Posprzątałam po śniadaniu i poszłam na górę po mój laptop. Usadowiłam się na kanapie i zaczęłam przeglądać oferty pracy. 
Kelnerka, sprzątaczka, sekretarka, księgowa, kelnerka...
Najbardziej interesująco wygląda sekretarka. 3000 miesięcznie to niezła stawka. Nawet bardzo niezła. Przeczytałam uważnie ogłoszenie i dowiedziałam się, że pracowałabym w firmie Horan Note. Dokładniej jest to kancelaria prawnicza. Praca nie wydaje się ciężka, potrzebują osoby która odbierałaby telefony i umawiała spotkania, ewentualnie czasem wypełniała jakąś papierkową robotę. Rozmowa kwalifikacyjna ma odbyć się jutro o 13. Zapisałam sobie adres, godzinę i nazwę firmy, i zaczęłam szukać domu dziecka. Znalazłam kilka, które wydają się przyzwoite. Wyczytałam, że mogę przyjść i obejrzeć jeden ośrodek, który jest najbliżej mojego miasta. Udam się tam z Anne. Poszłam do pokoju i napisałam sobie CV. Nim się obejrzałam była już 14 i nasza gosposia Angelina, która była tu of początku zawołała mnie na obiad. To ona się mną zajmowała kiedy mama z tatą byli na różnych imprezach, wtedy tego jeszcze tak do końca nie rozumiałam, ale jak byłam już starsza zrozumiałam to.
-Już idę ciociu- Właśnie tak do niej mówiłam, było to miłe z jej strony, że pozwoliła mi się tak nazyać, niechętnie poszłam do stołu i zjadłam obiad.-Nie będę jadła kolekcji-Oznajmiłam następnie udałam się do swojego pokoju i zostałam tam do wieczoru. Wykonałam wszystkie poranne czynności i poszłam spać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM, ŻE MUSIAŁYŚCIE TYLE CZEKAĆ. DZIEWCZYNA KTÓRA MIAŁA NAPISAĆ TEN ROZDZIAŁ MIAŁA DUŻO NA GŁOWIE WIĘC NIE MOGŁA GO NAPISAĆ 

NASTEPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ PO PIĄTKU, TERAZ MAM OSTATNI TYDZIAŃ NAUKI I MAM JESZCZE TROCHE DO POZALICZANIA 

PS. CZYTASZ = KOMENTUJESZ = UŚMIECH WYWOŁUJESZ 

środa, 28 maja 2014

Rozdział 7

Co? Jak to?, takie myśli przechodziły przez moją głowę, aż mi się zakręciło i usiadłam na podłodze a następnie się rozpłakałam.
-Hannah? Nie płacz, jesteś ślina poradzisz sobie-Powiedziała łagodnym głosem starając się mnie uspokoić, ale ja cały czas płakałam
-Ja nie chce tego dziecka rozumiesz!?-Krzyknęłam cały czas płacząc. Anne ukucnęła obok i mnie przytuliła
-Nie możesz tego zrobić-Powiedziała a ja spojrzałam w jej stronę
 -Mogę to mój brzuch i nie chce tego dziecka!- Podniosłam ton głosu
_Masz racje, ale co to dziecko ci zrobiło? To nie jego wina, tylko tamtego debila-Pogłaskała mnie po plecach-- Urodzisz je i oddasz do adopcji i też będzie dobrze-Uśmiechnęła się
-Może masz rację, ale co pomyślą moi rodzice? Oni tego nie zrozumieją i mnie wywalą z domu-Otarłam łzy
-Zamieszkasz u mnie-Pocałowała mnie w policzek
_może masz rację, ale mi pomożesz?-Zapytałam
-Obiecuje- Powiedziała i mnie mocno przytuliła- Jesteśmy przyjaciółkami i musimy sobie pomaga-Dodała
-No dobrze-Uśmiechnęłam się i wstałam, - Wiesz co? Zgłodniałam-Wyszliśmy z łazienki
-No to ci coś zrobię, ale musisz mi obiecać, że już nie będziesz płakała. Obiecujesz?
-Obiecuje -Powiedziałam i poszłybyśmy do kuchni
-Chcesz kanapkę czy coś innego?-Zapytała
-Może jajecznicę?-Zaproponowałam z uśmiechem, Anne tylko przystanęła i zaczęła ją robić. Cały czas ją obserwowałam i zastanawiałam się jak to będzie i najważniejsze jak zareagują na to moi rodzice. Kiedy tak rozmyślałam An podała mi jedzenie
-Smacznego-Powiedziała i zaczęła jeść, tak samo jak ja,
-Może obejrzymy sobie jakiś film i zostaniesz u mnie na noc, zrobimy sobie taki babski wieczór-Powiedziałam jej swój pomysł
-Jasne-Ucieszyła się moja przyjaciółka, po jej zachowaniu stwierdziłam, że spodobał jej się mój pomysł
-To chodź-Zjadłyśmy i poszliśmy do mojego pokoju
-Dobra to jaki film oglądamy?-Zapytała, siadając na łóżku
-Wybierz-Powiedziałam i podałam jej pilot by mogła sobie  wybrać jakiś fajny film. Przez dłuższą chwilę czegoś szukała ale po jakimś czasie wybrała film " Listy do Julii "-To co oglądamy?
-Tak-Odpowiedziała i włączyła film. Przez cały film trochę rozmawiałyśmy, i się śmiałyśmy. Film się skończył około 21:40
-To co idziemy się przebrać i spać?
-Jasne tylko daj mi koszulę-Zaśmiała się, a ja jej podałam. Następnie poszłyśmy się umyć i przebrać a następnie się położyłyśmy do łóżka - Ja jutro muszę jechać do rodziców
-No dobrze, a na ile? Po wiesz, że rodzice przez to mogą mnie zabić-Spojrzałam w sufit
-Na 3 dni, nie bój się, i na razie im nie mów. -Przytaknęłam
-To dobranoc-Powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę
-Dobranoc-Odpowiedziała i zasnęła,  po chwili ja też zasnęłam




_____________________________________________________________________________


Czytasz komentujesz  to naprawdę daje OGROMNĄ motywację