Obudziłam się w środku nocy, ponieważ śnił mi się koszmar. Tym koszmarem był tamten pamiętny wieczór i Harry. Przewracałam się z boku na bok, aż w końcu zdecydowałam, że pójdę po szklankę wody. Wstałam z łóżka i natychmiast złapałam się parapetu. Zrobiło mi się czarno przed oczami, a mój żołądek ścisnął się i chyba wykręcił na drugą stronę. Lekarz mówił mi, że to będzie dość częste podczas ciąży, ale w żadnym wypadku nie spodziewałam się, że będzie to takie okropne. Przeszło mi dopiero po jakichś 5 minutach. Powolnym krokiem, podeszłam do schodów i ostrożnie z nich zeszłam, nadal czując zawroty głowy, na szczęście już mniej intensywne niż wcześniej.
Dotarłam do kuchni, nalałam sobie szklankę wody, i usiadłam na stołku. Zaczęłam rozmyślać nad swoją przyszłością. Jestem w 2 tygodniu ciąży, niedługo zacznie mi wystawać brzuch, przez pierwszy miesiąc mogę to zamaskować, ale co potem? Przecież nie mogę tego ukrywać, rodzice dowiedzą się prędzej czy później! Dla swojego dobra wolałabym żeby było to później! Ale tak czy inaczej wpadną w szał, i w najgorszym wypadku wywalą mnie z domu! Ugh! Gdybym usunęła te dziecko nie było by żadnego problemu! Ale przecież obiecałam Annie, że je urodzę! Powiedziała, że mogę mieszkać u niej, ale przecie nie będę jej się narzucać, w końcu będzie miała mnie dość, zwłaszcza przez moje hormony spowodowane ciążą. Zresztą musiałabym jej płacić za czynsz a nawet nie mam z czego. Do tego dochodzi jedzenie, ubranka dla dziecka, łóżeczko i te wszystkie inne duperele.
Muszę iść do pracy! Tylko co ja będę robić? Kelnerka? Pomoc kuchenna? Pewnie skończę sprzątając ulicę. Rano przejrzę ogłoszenia w gazecie i internecie. Poszukam też jakiegoś porządnego domu dziecka, żeby oddać tam moje. Brzmi to trochę oschle, ale co ja mogę zrobić? Będę samotną, 20- letnią matką, która nie ma pracy, i żyje na utrzymaniu przyjaciółki. Zniszczę sobie życie przez to dziecko! Tak wiem, że brzmie jak egoistka, ale co ja mogę teraz zrobić? Nic!
Po dalszym rozmyślaniu postanowiłam, że wrócę do łóżka. Anne dalej spała, więc przeszłam obok łóżka na palcach, żeby jej nie obudzić. Położyłam się obok niej i po jakimś czasie zasnęłam.
Rano obudziła mnie przyjaciółka informując, że jest już 10 i musi jechać do domu, żeby się spakować na wjazd.
- Musisz jechać? - jęczałam jej kiedy jadłyśmy śniadanie w mojej kuchni.
- Tak. Wiesz, że dawno nie widziałam się z moimi rodzicami i się za nimi stęskniłam.
- Ugh, dobra ale wracaj szybko! Wiesz, że Cię potrzebuję!
- Spokojnie Hannah, będę przy tobie zanim się obejrzysz! Poradzisz sobie przez te 3 dni. Dzwoń do mnie kiedy tylko będziesz chciała! - uśmiechnęła się i dokończyła śniadanie.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o tym, jak zamierza spędzić czas u rodziców. O 11 Anne pożegnała się ze mną i pojechała do swojego mieszkania spakować rzeczy.
Posprzątałam po śniadaniu i poszłam na górę po mój laptop. Usadowiłam się na kanapie i zaczęłam przeglądać oferty pracy.
Kelnerka, sprzątaczka, sekretarka, księgowa, kelnerka...
Najbardziej interesująco wygląda sekretarka. 3000 miesięcznie to niezła stawka. Nawet bardzo niezła. Przeczytałam uważnie ogłoszenie i dowiedziałam się, że pracowałabym w firmie Horan Note. Dokładniej jest to kancelaria prawnicza. Praca nie wydaje się ciężka, potrzebują osoby która odbierałaby telefony i umawiała spotkania, ewentualnie czasem wypełniała jakąś papierkową robotę. Rozmowa kwalifikacyjna ma odbyć się jutro o 13. Zapisałam sobie adres, godzinę i nazwę firmy, i zaczęłam szukać domu dziecka. Znalazłam kilka, które wydają się przyzwoite. Wyczytałam, że mogę przyjść i obejrzeć jeden ośrodek, który jest najbliżej mojego miasta. Udam się tam z Anne. Poszłam do pokoju i napisałam sobie CV. Nim się obejrzałam była już 14 i nasza gosposia Angelina, która była tu of początku zawołała mnie na obiad. To ona się mną zajmowała kiedy mama z tatą byli na różnych imprezach, wtedy tego jeszcze tak do końca nie rozumiałam, ale jak byłam już starsza zrozumiałam to.
-Już idę ciociu- Właśnie tak do niej mówiłam, było to miłe z jej strony, że pozwoliła mi się tak nazyać, niechętnie poszłam do stołu i zjadłam obiad.-Nie będę jadła kolekcji-Oznajmiłam następnie udałam się do swojego pokoju i zostałam tam do wieczoru. Wykonałam wszystkie poranne czynności i poszłam spać.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM, ŻE MUSIAŁYŚCIE TYLE CZEKAĆ. DZIEWCZYNA KTÓRA MIAŁA NAPISAĆ TEN ROZDZIAŁ MIAŁA DUŻO NA GŁOWIE WIĘC NIE MOGŁA GO NAPISAĆ
NASTEPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ PO PIĄTKU, TERAZ MAM OSTATNI TYDZIAŃ NAUKI I MAM JESZCZE TROCHE DO POZALICZANIA
PS. CZYTASZ = KOMENTUJESZ = UŚMIECH WYWOŁUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz