Nie mogłam uwierzyć w to co powiedział mi lekarz. Gwałt? Pobicie? Ale kto? Harry? Tylko z nim rozmawiałam, to on podawał mi napoje...Boże jaka ja jestem głupia!
Siedziałam w sali wpatrując się przed siebie jak maniak, kiedy lekarz wszedł do pokoju. Łzy leciały strumieniami z moich oczu, ale nawet nie zwracałam na to uwagi...szczerze mówiąc teraz na większość rzeczy nie zwracałam uwagi. Praktycznie wszystko na zewnątrz mnie nie było warte mojej uwagi.
- Witam ponownie pani McCollins. Jest z Panią coraz lepiej, wypłukaliśmy z pani organizmu, te świństwa które zostały pani podane. Myślę, że pod koniec dnia będziemy mogli panią wypisać do domu.- lekarz posłał mi mały uśmiech, a ja nie patrząc na niego tylko skinęłam głową.
- Jest jeszcze tylko jedna sprawa, musimy zawiadomić policję o tym co zaszło.- momentalnie mój wzrok skierował się na mężczyznę.
-Nie! J..ja sa..sama wszystko zgłoszę! Nie musi się pan fatygować!- powiedziałam, lekko sie jąkając.
On nie może nikogo powiadamiać! Nikt ma się o tym nie dowiedzieć! To jest moja sprawa! I najlepiej jak tylko ja będę o tym wiedzieć!
- Dobrze, tylko niech pani z tym nie zwleka, im wcześniej tym większe prawdopodobieństwo, że złapią tego mężczyznę.- skinęłam tylko głową, znów patrząc się przed siebie. Niedoczekanie twoje!
Przez pół dnia...nic właściwie nie robiłam. Cały czas siedziałam w swojej pozycji, i obwiniałam się za swoją głupotę. Jak mogłam być aż tak naiwna? Po trzech głupich drinkach, byłam tak łatwowierna, że wyszłam z zupełnie obcym mi chłopakiem i...stało się.
Moje rozmyślania przerwał lekarz wchodzący do mojego pokoju.
- Mam dla pani dobrą wiadomość.- zaskocz mnie! Pomyślałam sobie.- wszystkie badania są już zgodne z normą i może pani wyjść ze szpitala.- bez zaskoczenia. Miałam nadzieję, że powie mi, że to wszystko to tylko zły sen, i zaraz obudzę się upita gdzieś w krzakach...wszystko byłoby już chyba lepsze, od obecnej sytuacji!
- Wątpie jednak, żeby mogła pani wrócić do domu o własnych siłach, jest ktoś kto mógłby panią stąd odebrać?- Zamyśliłam się na chwilę. Do kogo mogę zadzwonić? Na pewno nie do moich rodziców! Zresztą pewnie i tak są w pracy, i nawet nie zwrócili uwagi na to, że mnie nie ma. Jedyną osobą do której mogę zadzwonić jest Ana. Z drugiej strony, kiedy do niej zadzwonię będzie mnie wypytywać co się stało i jak tu trafiłam....ehh i tak prędzej czy później wszystkiego się dowie...
- Tak, zadzwonię po moją przyjaciółkę.- powiedziałam tak cicho, że ledwo sama siebie słyszałam. Lekarz tylko skiną głową i powiedział
- Za najpóźniej pół godziny może pani odebrać wypis.- po czym wyszedł z pokoju.
Po chyba 10 minutach wpatrywania się w telefon, w końcu zebrałam się na odwagę i wybrałam numer Any. Odebrała po 2 sygnale, a moje serce prawie stanęło kiedy usłyszałam jej głos.
- Cześć Han, co u Ciebie?- zapytała pogodnym głosem.
- Wątpie jednak, żeby mogła pani wrócić do domu o własnych siłach, jest ktoś kto mógłby panią stąd odebrać?- Zamyśliłam się na chwilę. Do kogo mogę zadzwonić? Na pewno nie do moich rodziców! Zresztą pewnie i tak są w pracy, i nawet nie zwrócili uwagi na to, że mnie nie ma. Jedyną osobą do której mogę zadzwonić jest Ana. Z drugiej strony, kiedy do niej zadzwonię będzie mnie wypytywać co się stało i jak tu trafiłam....ehh i tak prędzej czy później wszystkiego się dowie...
- Tak, zadzwonię po moją przyjaciółkę.- powiedziałam tak cicho, że ledwo sama siebie słyszałam. Lekarz tylko skiną głową i powiedział
- Za najpóźniej pół godziny może pani odebrać wypis.- po czym wyszedł z pokoju.
Po chyba 10 minutach wpatrywania się w telefon, w końcu zebrałam się na odwagę i wybrałam numer Any. Odebrała po 2 sygnale, a moje serce prawie stanęło kiedy usłyszałam jej głos.
- Cześć Han, co u Ciebie?- zapytała pogodnym głosem.
- Ana, mogłabyś odebrać mnie ze...ze szpitala? - powiedziałam niepewnie.
- Jak to ze szpitala? Co się stało? Wszystko w porządku?- Jej ton głosu, zmienił się diametralnie ze słodkiego w praktycznie przerażony. Nic nie jest w porządku!
- Wyjaśnię Ci wszystko, ale proszę przyjedź po mnie, jestem w szpitalu 3 przecznice od twojego domu.
- Jestem w sklepie, będę za jakieś 15 minut, a kiedy już tam będę masz mi wszystko powiedzieć, jasne?
- Tak, tak tylko proszę pośpiesz się, mam już dość tego miejsca!
- Dobrze, nie martw się już jadę.
- I jeśli byś mogła, to proszę weź dla mnie jakieś ubrania, moje się nie nadają.
- Nie ma sprawy, zaraz będę!
- I jeśli byś mogła, to proszę weź dla mnie jakieś ubrania, moje się nie nadają.
- Nie ma sprawy, zaraz będę!
Czekając na Anę, tak naprawdę zastanawiałam się co jej powiem. Tak po prostu wystrzelić, że poszłam na imprezę i mnie zgwałcono? Przecież pomyśli, że sobie z niej żartuję. Ehh, powiem jej po prostu to co pamiętam, jeśli mi nie uwierzy to trudno.
Siedziałam tak jeszcze kilka minut czekając, na przyjaciółkę, aż w końcu wbiegła zdyszana do mojej sali. Wyglądała na wystraszoną, ale może to dlatego, że wyglądałam jak upiór. Byłam cała blada, moje oczy były czerwone i podkrążone od ciągłego płaczu a na twarzy miałam kilka rozcięć pod wpływem uderzeń chłopaka, który musiał mi je zadać.
- Jezu Chryste Hannah! Co Ci się stało?!- podbiegła do łóżka i złapała mnie za rękę, którą za chwilę wyrwałam z jej uścisku. W tym momencie nie chciałam być dotykana. Z trudem powstrzymywałam chęć, krzyknięcia kiedy pielęgniarki mnie dotykały.
- Ana, proszę Cię, zabierz mnie stąd!- powiedziałam ponaglając ją.
- Zabiorę ale najpierw masz mi powiedzieć co się stało! Przez całą drogę myślałam, że zawału dostanę!
- Nie, proszę powiem Ci wszystko tylko najpierw zabierz mnie do domu!- czułam jak oczy wypełniają mi się łzami. Serio już chciałam być w przytulnym domu! Ana musiała zauważyć ,moje łzy bo przystała na moją prośbę.
- Dobrze ubieraj się a ja załatwie Ci wypis.-powiedziała i podała mi torbe z ciuchami.
- Ok.- Ana wyszła, a ja wyciagnęłam z torby bieliznę, bluzę i jeansy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i namierzyłam łazienkę. Wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi. Próbowałam się podnieść z łóżka ale sprawiło mi to ogromny ból. Dopiero teraz mogłam w pełni poczuć, jak każda moja kończyna i...częsć ciała, przeszywają mnie bólem. Bardzo powoli podniosłam się najpierw na łokciach, potem do pozycji siedzącej i w końcu nie tak pewnie ustałam na swych nogach. Chwiejąc się lekko na boki, podążyłam do łazienki, aby przebrać się z tego okropnego szpitalnego kitla. Naszła mnie nagle pewna. myśl, mianowicie -jak to coś się na mnie znalazło? Czy miałam ubrania kiedy mnie tu przywieźli? Czy byłam naga kiedy mnie znaleziono? Dobra, spróbuję o tym nie myśleć, nie to jest teraz moim największym problemem...
_________________________________________________________________________________
Zapraszam do komentowania :), jeśli kogoś zainteresowały te 2 rozdziały i zwiastun, i chce na bierząco czytać naszego bloga niech zostawi swój uresname z TT a my będziemy Cię informować. Niedługo w rozdziałach, zacznie pojawiać się Niall, myślę że będzie od mniej więcej 5-6 rozdziału ;3
DO PRZECZYTANIA!
Siedziałam tak jeszcze kilka minut czekając, na przyjaciółkę, aż w końcu wbiegła zdyszana do mojej sali. Wyglądała na wystraszoną, ale może to dlatego, że wyglądałam jak upiór. Byłam cała blada, moje oczy były czerwone i podkrążone od ciągłego płaczu a na twarzy miałam kilka rozcięć pod wpływem uderzeń chłopaka, który musiał mi je zadać.
- Jezu Chryste Hannah! Co Ci się stało?!- podbiegła do łóżka i złapała mnie za rękę, którą za chwilę wyrwałam z jej uścisku. W tym momencie nie chciałam być dotykana. Z trudem powstrzymywałam chęć, krzyknięcia kiedy pielęgniarki mnie dotykały.
- Ana, proszę Cię, zabierz mnie stąd!- powiedziałam ponaglając ją.
- Zabiorę ale najpierw masz mi powiedzieć co się stało! Przez całą drogę myślałam, że zawału dostanę!
- Nie, proszę powiem Ci wszystko tylko najpierw zabierz mnie do domu!- czułam jak oczy wypełniają mi się łzami. Serio już chciałam być w przytulnym domu! Ana musiała zauważyć ,moje łzy bo przystała na moją prośbę.
- Dobrze ubieraj się a ja załatwie Ci wypis.-powiedziała i podała mi torbe z ciuchami.
- Ok.- Ana wyszła, a ja wyciagnęłam z torby bieliznę, bluzę i jeansy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i namierzyłam łazienkę. Wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi. Próbowałam się podnieść z łóżka ale sprawiło mi to ogromny ból. Dopiero teraz mogłam w pełni poczuć, jak każda moja kończyna i...częsć ciała, przeszywają mnie bólem. Bardzo powoli podniosłam się najpierw na łokciach, potem do pozycji siedzącej i w końcu nie tak pewnie ustałam na swych nogach. Chwiejąc się lekko na boki, podążyłam do łazienki, aby przebrać się z tego okropnego szpitalnego kitla. Naszła mnie nagle pewna. myśl, mianowicie -jak to coś się na mnie znalazło? Czy miałam ubrania kiedy mnie tu przywieźli? Czy byłam naga kiedy mnie znaleziono? Dobra, spróbuję o tym nie myśleć, nie to jest teraz moim największym problemem...
_________________________________________________________________________________
Zapraszam do komentowania :), jeśli kogoś zainteresowały te 2 rozdziały i zwiastun, i chce na bierząco czytać naszego bloga niech zostawi swój uresname z TT a my będziemy Cię informować. Niedługo w rozdziałach, zacznie pojawiać się Niall, myślę że będzie od mniej więcej 5-6 rozdziału ;3
DO PRZECZYTANIA!
WOW, po prostu świetny.
OdpowiedzUsuńhej, nominowałam Cię do Liebster Award, zapraszam po pytania :) http://lietomefanfic.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html
OdpowiedzUsuńFajny pomysł na opowiadanie, nie moge doczekać sie Nialla xD ale jest trochę powtórzeń, poza tym nie mam zastrzeżeń :) zapraszam do mnie www.drugs-like-mee.blogspot.com
OdpowiedzUsuńInformuj mnie o nn
UMJIDUNGUDSGNIKDIF NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KIEDY POJAWI SIĘ NIALL !
OdpowiedzUsuńJest pare błędów :D ale po za tym jest świetne! masz dobry pomysł na to ff i czekam na dalsze rozdziały! @smash6994
OdpowiedzUsuń